Nowy dyrektor Teatru Polskiego w Bielsku-Białej nie zmierza zawłaszczyć bielskiej sceny, ale zaprosić do współpracy reprezentację twórców, dzięki którym teatr będzie nie tylko polski, lecz światowy, a czasem regionalny. Poznaliśmy plany Witolda Mazurkiewicza.

Nowy sezon w Teatrze Polskim rozpocznie się w najbliższą sobotę od przedstawienia Szalone nożyczki. W trasę rusza spektakl Zbrodnia w reżyserii Eweliny Marciniak, który 17 września zobaczą widzowie w Kłodzku. Pochodzący z Bielska-Białej aktor i reżyser, absolwent PWST w Warszawie Witold Mazurkiewicz objął bielską scenę wyniku konkursu (o jego kulisach pisaliśmy w artykule Prezydent może odwołać konkurs). Objął stanowisko po Robercie Talarczyku, który kierował TP od 2005 roku i zdecydował się odejść.

Nowy dyrektor zaproponował współpracę takim twórcom, jak m.in. Waldemar Śmigasiewicz, Maciej Wojtyszko oraz Tomasz Dutkiewicz. Być może do Bielska-Białej przyjadą wielcy teatralnej Europy i świata - Oskaras Koršunovas, Ondrej Spišák czy Petr Forman. Na początek sezonu zaplanowano premierę Balladyny Juliusza Słowackiego w reż. Natalii Babińskiej. W następnej kolejności będzie Białe małżeństwo Tadeusza Różewicza w reż. Joanny Zdrady, a w Sylwestra przedstawienie w reż. Andrzeja Zaorskiego.

Witold Mazurkiewicz zapowiada, że jego teatr będzie przyjazny. - Przyjazny znaczy odpowiedzialny za misję bycia jedynym i najbliższym w regionie. Dbający o 80 tys. widzów każdego sezonu. Wychowujący, bawiący, pytający i drażniący. Teatr zróżnicowany, dbający o wrażliwość i gust każdego widza. Teatr pamiętający o swojej tradycji i nazwie, a jednocześnie poszukujący i otwarty na nowe prądy i młodych twórców.

Więcej na ten temat znajdziesz na stronie internetowej Teatru Polskiego w Bielsku-Białej.

bb