Dwa miliony euro - aż tyle albo tylko tyle potrzeba, aby zmodernizować kolej linową na Szyndzielnię w Bielsku-Białej. Miejska spółka ZIAD, właściciel obiektu, funduszy na tę inwestycję szukać będzie w Unii Europejskiej. Prezydent Jacek Krywult obiecał, że dofinansuje remont.

W Szczyrku trwa budowa nowej kolejki z Jaworzyny na Skrzyczne. Już w grudniu turyści pojadą na górę wygodną, czteroosobową kanapą z podgrzewanymi siedzeniami i specjalnymi osłonami od wiatru. Nową kolejkę budują Włosi. W ciągu godziny pojedzie nią prawie 2,4 tys. osób. Centralny Ośrodek Sportu korzysta ze środków budżetu państwa. Spółka ZIAD, zarządzająca kolejką na Szyndzielnię, na dotację państwa nie może liczyć. Szuka więc innych sposobów, by sfinansować modernizację tego symbolu miasta.

Swoje lata ma

40 tys. godzin pracy - to norma, jaka obowiązuje w Europie dla takich kolejek, jak na Szyndzielnię. Po tym okresie przechodzą gruntowną modernizację. Tyle godzin przepracowała już nasza kolejka. - Najwyższy więc czas, aby wymienić wagoniki i liny nośne - przekonuje Marek Hetnał, wiceprezes zarządu bielskiego ZIAD.

Naszych czytelników uspokajamy jednak, że kolejka na Szyndzielnię jest w bardzo dobrym stanie technicznym, co każdego roku potwierdzają pracownicy dozoru technicznego podczas wiosennych i jesiennych przeglądów. Nie zmienia to faktu, że swoje lata ma. - Niektórych elementów nie można odtworzyć, bo nie ma już ich wykonawców. Gdyby doszło do awarii takich części, może się okazać, że nowe są niekompatybilne z tymi zamontowanymi w połowie lat 90. - dodaje wiceprezes Hetnał.

Kwota 2 mln euro wystarczyłaby na wymianę wagoników, napędu oraz lin nośnych. Zachowane zostałyby budynki stacji dolnej i górnej, a także słupy, które ustawione zostały w latach 1994-95, gdy kolejka przechodziła gruntowną modernizację.

Więcej znaczy lepiej

Dzięki kolejnej modernizacji turyści mogliby korzystać z czterdziestu nowoczesnych,  sześcioosobowych wagoników. Obecnie kursuje 30 gondoli. - Z uwagi na bezpieczeństwo pasażerów teraz nie może ich być więcej - wyjaśnia Marek Hetnał. Więcej wagoników oznacza, że więcej osób mogłoby korzystać z tej atrakcji turystycznej.

Każdego roku kolejką wyjeżdża na Szyndzielnię albo zjeżdża do Bielska-Białej 200 tys. osób. - Szyndzielnia jest takim szczytem, że ludzie jadą albo tam odpocząć, coś zjeść i zjechać na dół, albo wybierają się na dalszą wędrówkę po Beskidach. Zawsze jest tam sporo turystów - przekonuje wiceprezes.

Wpływy ze sprzedaży biletów wystarczają jedynie na bieżące utrzymanie, a także przeglądy kolejki. Są jednak za małe, by sfinansować modernizację obiektu. - Dlatego czekamy na rozdanie funduszy europejskich na lata 2014-2020. Mamy nadzieję, że będzie możliwość skorzystania z dofinansowania - mówi Marek Hetnał.

Prezydent obiecuje wsparcie

Niewykluczone, że spółka weźmie kredyt na tę inwestycję. - Szukamy różnych sposobów pozyskania pieniędzy. Nie chcemy, aby doszło do momentu, gdy kolejka będzie tak wyeksploatowana, że trzeba ją będzie unieruchomić - twierdzi wiceprezes.

Finansowo przedsięwzięcie ma wspomóc miasto. Na razie nie wiadomo, jaką kwotą. - Spółka ZIAD może liczyć na naszą pomoc - deklaruje Tomasz Ficoń, rzecznik prasowy bielskiego Ratusza. Dodaje, że prezydentowi Bielska-Białej bardzo zależy na modernizacji kolejki na Szyndzielnię. - Chcemy, aby mogło korzystać z niej jeszcze więcej turystów - zapewnia Tomasz Ficoń.

Anna Szafrańska

Kolej linowa na Szyndzielnię rozpoczęła pracę w grudniu 1953 roku. Do 1995 roku turystów woziły szare, czteroosobowe wagoniki. Na przełomie 1994 i 1995 roku kolejka przeszła gruntowną modernizację. Pojawiły się żółte gondole, w których podróżować może sześć osób.