Rejonowy Zarząd Gospodarki Wodnej wyciął w pień drzewa porastające brzeg Białej przy ulicy Sempołowskiej w okolicach zakładów tłuszczowych. Przy milczącej zgodzie bielskiego Ratusza. Dlaczego nikt nie remontuje uszkodzonego muru oporowego przy domu handlowym Wokulski?

Wycinka drzew przeprowadzona została w ramach porządkowania koryta i brzegów Białej przez RZGW w Gliwicach, oddział w Pszczynie. Prace realizowane są wzdłuż całej długości rzeki przepływającej przez miasto. Dlaczego wycięto drzewa przy Sempołowskiej? - Bo korzenie drzew niszczyły mur oporowy brzegu Białej - twierdzi Barbara Błaszczak, kierownik pszczyńskiego oddziału RZGW. - Przy następnej powodzi cały ten teren mógł zostać wymyty przez nurt rzeki. Nie było innej możliwości.

Groźne drzewa

 - To masakra, co tam się stało - przyznaje Henryk Juszczyk, pełnomocnik prezydenta Bielska-Białej. - To rzeź przy milczącej zgodzie władz miasta - nie może zrozumieć postawy urzędników samorządowych radna Grażyna Staniszewska.

RZGW ściął nie tylko drzewa rosnące w korycie rzeki. Z powierzchni zniknęły stare kasztanowce rosnące na skwerku nieopodal zakładów tłuszczowych. Zadbany dotąd teren przeobraził się nie do poznania. - Jak można było do tego dopuścić? - oburza się radna Staniszewska. - Żadne miasto nie pozwoliłoby sobie na taką rzeź nikomu nie przeszkadzających drzew!

 - Mamy związane ręce, bo to nie jest nasza inwestycja - broni Ratusza Henryk Juszczyk. - Możemy się tylko przyglądać.

Wyrwa w sądzie

Wspomniany przez Barbarę Błaszczak mur oporowy jeszcze stoi. Podobny mur przy domu handlowym Wokulski zdążył już odpaść wiele tygodni temu, a jednak nikt go nie remontuje i nie przejmuje się tym, że jeśli dojdzie do kolejnych wezbrań Białej, to woda w rzece może zagrozić tej części miasta.

 - Monitujemy w RZGW, ale nie raczą nas nawet poinformować, co dalej - twierdzi pełnomocnik Juszczyk. - Sprawa jest w sądzie administracyjnym w Warszawie - wyjaśnia tymczasem Barbara Błaszczak. - Czekamy na rozstrzygnięcie.

W opinii RZGW, mur przy Wokulskim nie jest własnością tej instytucji. W takim razie czyją? - To właśnie ustala sąd - mówi kierownik Błaszczak. - Nadzór budowlany nakazał nam naprawę muru, ale nie możemy tego zrobić, gdyż nie mamy go w swojej ewidencji. Zresztą, nie rzeka podmyła mur, lecz zsunął się on do wody na skutek ulewy.

Gospodarzem jest miasto

Zdaniem Grażyny Staniszewskiej sprawa jest prosta. - Samorząd jest gospodarzem całego miasta, więc powinien dbać o interesy mieszkańców. RZGW zarządza jedynie fragmentem przestrzeni i jeśli są problemy, to należy je negocjować - podkreśla radna.

Tekst i foto: Krzysztof Oremus