Rozmowa z inspektorem Bogdanem Zarębą, komendantem miejskim policji w Bielsku-Białej

Ponad pół roku temu został Pan szefem policji w Bielsku-Białej, awansując z podobnego stanowiska w Żywcu. Czy miasto i powiat bielski oraz Żywiecczyzna różnią się pod względem dominujących rodzajów przestępstw czy zagrożeń kryminalnych?

 - Nie. Oba ośrodki różnią się tylko skalą przestępczości. Bielsko-Biała jest dużo większym miastem, dlatego przestępczość jest większa.

Zakrywają tablice rejestracyjne

Ale kultura jazdy na bielskich drogach pewnie Pana zaskoczyła. Kierowcy z Żywca mają kiepską opinię w Bielsku-Białej.

 - Liczba wykroczeń drogowych na tysiąc mieszkańców jest w obu ośrodkach podobna. Jeśli są takie opinie, to krzywdzą one kierowców z miasta Żywca. Wiele osób w Bielsku-Białej i Żywcu jeździ ?na pamięć?. To jest realny problem. Przyznaję, czasem ja także popełniam ten błąd.

Latem na bielskie drogi wyjeżdża więcej motocyklistów. Niektórzy ostentacyjnie łamią przepisy, co bywa przyczyną tragicznych zdarzeń drogowych. Czy nasza drogówka dysponuje sprzętem, który umożliwia wyeliminowanie z ruchu takich ?straceńców??

 - Mamy szybkie motocykle, dzięki nowym etatom drogówka wzmacnia swoje szeregi. Dysponujemy radiowozami wyposażonymi w urządzenia do zapisywania obrazu, które umożliwiają identyfikację piratów drogowych. Część kierowców motocykli zakrywa tablice rejestracyjne, aby później uniknąć zatrzymania i konsekwencji. Dzięki pracy dzielnicowych posiadamy jednak dobre rozpoznanie tego środowiska.

Które miejsca na naszych drogach są najniebezpieczniejsze? Gdzie najłatwiej o kolizję czy wypadek?

 - Liczba zdarzeń drogowych w Bielsku-Białej i powiecie bielskim stale spada. Wzrost poziomu bezpieczeństwa jest, m.in. rezultatem poprawy stanu nawierzchni i oznakowania ulic. Z analizy wynika, że stosunkowo dużo zdarzeń drogowych odnotowujemy w rejonie skrzyżowania w pobliżu centrum handlowego Sarni Stok. Sporo jest ich na ul. Żywieckiej, Krakowskiej, Andersa, Bora Komorowskiego i drodze krajowej nr 1 oraz u zbiegu ul. Warszawskiej i Piastowskiej.

Na stadionie jest bezpiecznie

Niedawno pisaliśmy o planach zainstalowania fotoradaru na skrzyżowaniu ulic Warszawskiej i Piastowskiej? Takie urządzenie jest tam potrzebne?

 - Policja pozytywnie zaopiniuje wniosek w sprawie montażu na tym skrzyżowaniu urządzenia do rejestrowania pojazdów przejeżdżających na czerwonym świetle. Fotoradary powinny być ustawiane tylko w miejscach, gdzie jest to naprawdę konieczne. Nie mogą być wykorzystywane jako maszynka do zarabiania pieniędzy.

Rozpoczął się nowy sezon piłkarski. Czy subkultury młodzieżowe związane z bielskimi klubami są realnym problemem dla policji?

 - W Bielsku-Białej od lat istnieją dwa antagonistyczne środowiska kibicowskie. Staramy się wygaszać źródła konfliktów. Przygotowaliśmy nową taktykę pełnienia służby przez policjantów. Akcja zabezpieczenia imprezy masowej rozpoczyna się na długo przed meczem. Biorą w niej udział, m.in. funkcjonariusze w ubraniach cywilnych działający na terenie osiedli mieszkaniowych. W dniach rozgrywania meczów służbę na ulicy pełnią nawet umundurowani funkcjonariusze pionu kryminalnego.

Na bielskich ulicach nie widać na ogół scen znanych z przekazów telewizyjnych z wielkich miast, gdzie zwarte jednostki prewencji w pełnym rynsztunku cały czas towarzyszą dużym grupom kibiców. Nie ma takiej potrzeby?

 - Funkcjonariusze przy pomocy kamer na bieżąco rejestrują negatywne zachowania kibiców. Później w razie potrzeby jesteśmy w stanie szybko dotrzeć do konkretnych osób. Na polskich stadionach, w tym na obiekcie przy ul. Rychlińskiego, jest bezpiecznie. W ub. roku odnotowaliśmy tylko dwa zdarzenia kryminalne z udziałem kibiców, do których doszło po meczu. W tym roku nie było jak dotąd żadnego.

Nie mają wrogów

Kibice jednych klubów się wspierają, a inni ze sobą walczą. Niedługo oddany zostanie do użytku zmodernizowany stadion miejski w Bielsku-Białej. Dostrzegacie zagrożenie związane z przyjazdem dużych zorganizowanych grup fanów z wielkich miast?

 - Jeśli powstanie zagrożenie, to będziemy odpowiednio reagować. Na szczęście, kibice Podbeskidzia, stosunkowo nowego klubu w ekstraklasie, nie mają wrogów. Są lubiani jako nowicjusze w tym środowisku.

Prowadzicie postępowanie w sprawie biura podróży OK Services Travel. Ile osób złożyło zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa?

 - Jak dotąd, sześć. Postępowanie nadzoruje Prokuratura Rejonowa Bielsko-Biała Północ. Jego celem jest, m.in. zebranie dowodów, czy doszło do oszustwa, a jeśli tak, to na jaką skalę. Na razie nikomu nie przedstawiono zarzutów i trudno przesądzić, ile osób je otrzyma. Wśród poszkodowanych jest też kilku policjantów.

Nieoficjalnie mówi się, że chodzi o zorganizowaną grupę przestępczą, która działała na bielskim rynku turystycznym od kilku lat?

- Dochodzenie w tej sprawie jest w toku. Dlatego też, aby nasze czynności były skuteczne, nie ujawniamy szczegółów z toczącego się postępowania.

Więcej policjantów na ulicach

Kiedy Komenda Miejska Policji przeprowadzi się do nowego budynku przy ul. Wapiennej?

 - Nie nastąpi to tak szybko. Na razie rozstrzygnięto przetarg na koncepcję komendy. Zwycięska firma z Chrzanowa ma sześć miesięcy na wykonanie projektu, a później będzie ogłoszony przetarg na realizację inwestycji. Gdyby budowa rozpoczęła się w przyszłym roku, to w 2016 nowa siedziba KMP mogłaby być już gotowa. Najpierw jednak miasto musi oficjalnie przekazać grunt pod inwestycję.

Zwycięska koncepcja zakłada budowę dużego kompleksu, w którym zostanie rozlokowanych większość jednostek policji bielskiej, w tym komisariaty. Których budynków nie zamierzacie opuścić?

 - Zapewniam, że decyzje w tej sprawie zapadną po przeprowadzeniu konsultacji z mieszkańcami danych osiedli. Z pewnością nie zrezygnujemy z obecnych komisariatów przy ul. Kamińskiego oraz ul. Traugutta. Pozostałe chcemy przenieść do nowej siedziby. Dzięki reorganizacji ubędzie stanowisk kierowniczych i służb dyżurnych. Staramy się także o pozyskanie etatów cywilnych na stanowiska administracyjne, które zajmowali dotąd funkcjonariusze. W konsekwencji będzie więcej policjantów na ulicach.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał: Robert Kowal