RAŚ chce więcej pieniędzy
Nie dla siebie, lecz dla wszystkich bielszczan i w ramach przygotowywanego na przyszły rok budżetu obywatelskiego. Ruch Autonomii Śląska zgłosił też do władz miasta szereg uwag do proponowanej uchwały twierdząc, że ich projekt jest mało demokratyczny.
Bielszczanie otrzymają prawo głosu w sprawie wyboru inwestycji, które powinny zostać sfinansowane z budżetu miejskiego (pisaliśmy o tym m.in. w artykule Miliony na drobne wydatki). Podobne uprawnienia mają już mieszkańcy wielu miast w kraju. Projektem uchwały Rady Miejskiej w tej sprawie zajmuje się specjalny zespół radnych. Słychać jednak opinie, że kwota do podziału, na którą zgodził się prezydent miasta jest za mała. W ten sposób Ratusz tylko udaje, że chce się dzielić władzą z obywatelami?
Tak traktuje się obywateli
- W trakcie prac specjalnego zespołu radnych operowano kwotą 6 mln zł, jaka miałaby być przeznaczona na potrzeby budżetu obywatelskiego Bielska-Białej na rok 2014. Dzisiaj jednak projekt uchwały mówi o 2 mln, co uważamy zdecydowanie za zbyt małą kwotę. W Bielsku-Białej jest trzydzieści rad reprezentujących osiedla o różnej liczebności mieszkańców. Tak więc kwota przewidziana do podziału daje efektywnie na jednego mieszkańca nieco ponad 11 zł! - twierdzi Grzegorz Jaszczurowski z RAŚ, który od początki obserwuje realizację idei budżetu obywatelskiego w Bielsku-Białej.
Przedstawiciel RAŚ podkreśla, że jego ugrupowanie od początku dowodziło, że minimum budżetu obywatelskiego, to - w przypadku Bielska-Białej - 3 mln zł. - Porównując do innych wydatków miasta, kwotę 2 mln złotych uważamy za dowód na to, jak traktuje się obywateli - dodaje działacz Ruchu.
Oprócz uwag dotyczących kwoty budżetu, RAŚ w przesłanym do ratusza dokumencie zarzuca projektowi uchwały partycypacyjnej, że jest mało demokratyczna. - Dotyczy to np. procedury głosowania. Według nas, uchwała musi określać konkretnie termin głosowania nad projektami, np. pierwszy wtorek września lub października - przekonuje Jaszczurowski.
Tylko osoby indywidualne
Działacze Ruchu Autonomii Śląska twierdzą, że należy - wzorem innych miast, gdzie budżet obywatelski już funkcjonuje - wprowadzić zasadę, wedle której propozycje co do sposobu wykorzystania pieniędzy obywatelskich mogą składać wyłącznie indywidualne osoby, a nie instytucje czy stowarzyszenia lub inne podmioty prawne.
- Proszę uwierzyć, proponowany przez nas zapis nikogo nie wyróżnia, a przy okazji uniknie się w ten sposób wielu kontrowersji - zapewnia Grzegorz Jaszczurowski.
Debata i głosowanie projektu uchwały w sprawie zasad i trybu przeprowadzenia konsultacji społecznych z mieszkańcami Bielska-Białej na temat budżetu miasta Bielska-Białej na 2014 rok odbędzie się w najbliższy wtorek na sesji Rady Miejskiej. Z projektem można zapoznać się tutaj.
Krzysztof Oremus
Komentarze 101
Mieszczanin, w części na Śląsku to leży Bielsko-Biała. Bielsko leży w całości. I tak, zdaję sobie sprawę, że B-B często skrótowo jest nazywane "Bielskiem". Mało tego, nie widzę w tym nic zdrożnego. Jednak granice umowności kończą się tam, gdzie umowne określenie zaczyna rodzić niejednoznaczności, gdzie kontekst jest nieoczywisty, bo rozmawiamy np. o dwóch różnych rzeczach, mogących być określonymi za pomocą tej samej nazwy. A Ty zachodzisz już tak daleko, że zwyczajowe określenie stawiasz wyżej niż jego prawdziwe znaczenie, i na tej podstawie chcesz opierać jakieś dowody.
Granice Śląska ewoluowały przez wieki, ale odkąd Śląsk stracił podmiotowość i jest krainą historyczną przestały ewoluować, z Bielskiem w składzie. Spróbuj zrozumieć dlaczego.
Tak, zachodnia część dorzecza górnej Wisły to nie tereny pierwotnie śląskie, bo to tereny pierwotnie niezmieszkałe. Dopiero później zostały skolonizowane przez Śląsk, jak piszesz. Ale wiesz co? To samo można powiedzieć o każdym miejscu na Śląsku. Tereny polskie też "pierwotnie" nie były polskie, etc. Ale poziom argumentów, nie ma co...
Do prof. Lesiuka zgłosić się możemy raczej najwcześniej dopiero kiedy będziemy po drugiej stronie życia, co nie zmienia faktu, że literówka jest więcej niż ewidentna, ale jak pisałem - dla Ciebie to kwestia wiary, a nie obiektywnej oceny.
Co do 'literówki' i Twoim domysłom, to zgłoś się do p.Lesiuka i uzyskaj jego wykładnię, dopiero wtedy wygłaszaj tezę. Jest napisane to co można przeczytać tj. 'książętami polskimi'
Mieszczanin, paradoks polega na tym, że za czasów pierwszej Polski ziemia cieszyńska była zaliczana do Śląska, ale potem, kiedy jego zachodnia i wschodnia część przypadły innym księstwom, ci z zachodu tytułowali się jako książęta śląscy (Dux Silesiae), a ci ze wschodu jako książęta opolscy (Dux Opoliae). Przytoczony przez Ciebie artykuł to potwierdza, a cytat którego się uczepiłeś to zwyczajna literówka, gdzie zamiast "polskie" ma być "opolskie". Nie trzeba być wielkim znawcą, żeby to dostrzec, ale jak już wspomniałem u Ciebie to kwestia wiary - wszystko ma dowodzić jednemu, że Bielsko nie jest na Śląsku:)
Jeśli to Ci poprawi humor to możesz nawet uznać, że Śląsk od XII do XV wieku się skurczył o ziemię opolską (do której zalicza się również Cieszyn i Bielsko w takim rozumieniu), a potem, kiedy owe księstwa opolskie (w tym i wówczas cieszyńskie) zaczęły być nazywane Górnym Śląskiem, na powrót się rozszerzył.
Powyższe określenie granic Śląska jest zresztą również umowne, należy bowiem pamiętać, iż także w okresie średniowiecza jego obszar ulegał zmianom przestrzennym. W XIII w. pojęcie Śląsk stosowano zresztą zawężająco, wyłączając zeń obszar leżący na wschód od przesieki śląskiej, tj. naturalnych i sztucznych zapór obronnych w paśmie puszcz oddzielających tereny Dolnego i Środkowego Śląska - w dzisiejszym rozumieniu tych pojęć - od księstwa opolskiego, stanowiącego rdzeń wyodrębnionego później Górnego Śląska, Księstwo Cieszyńskie (Śląsk Cieszyński) uznać zależy za część Śląska już od XII w. (aczkolwiek jego władcy aż do XIV w. nie określali swego księstwa jako śląskie lecz jako polskie)"
i cóż tutaj widzimy ? nawet w XIIIw do Śląska nie zaliczano Księstwa Opolskiego z którego wyodrębniło się Księstwo Cieszyńskie, którego książęta nie uważali się za 'śląskich'. Już abstrahuję od faktu, że książe Bolko Cieszyński wraz ze swoimi rycerzami walczył pod Grunwaldem pod sztandarem Polski, co również jest dla apologetów śląskości niewygodnym faktem.
W ostatnim felietonie Pawła Smolorza możemy przeczytać natomiast "Pytam: Jakiej macierzy? Znam tylko jedną: krainę geograficzną położoną w dorzeczu Odry. Tej macierzy Ślązacy zawsze pozostaną wierni"
Tak więc, panowie 'Cysaroki', żyjcie dalej ułudą 'odwieczności' i 'niezmienności', a rzeczywistość była kiedyś zupełnie inna i jest inna, przynajmniej w odniesieniu do Bielska, niż to czego byście sobie życzyli.
Księstwa były polskie a pojęcie Śląska w tym w granicach ukształtowanych przez historię jako Księstwk Cieszyńskie tworzyły się przez stulecia i te dwa pojęcia nie zawsze się pokrywały. Ale po co dyskutować z kimś kto żyje urojeniami, chociaż zawsze możesz poszerzyć soją wiedzę, polecam www.schlesien.de
Księstwa śląskie istnieją od XII wieku, a nie jak piszesz od XV wieku, ale widzę, że u Ciebie nieprawdy na temat przeszłości Śląska to kwestia wiary, a nie rozsądku, a z tym ciężko dyskutować, więc nie ma co ciągnąć tematów historycznych.
Na Śląsku cieszyńskim nie tylko w Bielsku się wychodzi na pole (na dwór to w Polsce z wyłączeniem Małopolski, a na pruskim Śląsku raczej na plac, natomiast chyba tylko w Bielsku grabarze są górnikami:)
Mieszczanin, kiedy piszę Bielsko, to mam na myśli Bielsko, a nie Bielsko-Białą. Tak pojmowane historyczne miasto w Beskidach nie leży. Możesz je nazywać dzielnicą Bielska-Białej, jeśli to dla Ciebie bardziej jednoznaczne.
Dlatego wy nas nie interesujecie, jak już wspomniałem. Macie wybór między Londzinem a Kożdoniem, to wybierajcie. My to w BB zlewamy.
Uważaj z tym "ot" bo to rusycyzm. Kumple RAŚ mogą cię oskarżyć, że jesteś z Kongresówki.
miejsca które masz na myśli mnie nie interesują, tj. na zachód od pasma Szyndzielni, Klimczoka, Malinowskiej. 'kopidoły' to nasze określenie na górników , ale skoro tego nie wiesz to zapewne też wychodzisz 'na dwór' a nie 'na pole'.
Co do położenia Bielska, to obudź się kolego i zobacz jakie to miasto jest teraz, z granicami miasta obejmującymi szczyty górskie, w tym Szyndzielnię, Klimczok, Stefankę i inne. Tak, Bielsko obecnie leży w Beskidach, dawniej nie, a karkołomne i archaiczne to jest Twoje rozumowanie.
bielszczanin, co do twojej ciekawostki: w śląskiej części Beskidów jak ktoś np. udaje się do Żywca czy Milówki to też się mówi, że jedzie ze Śląska do Polski:)
Nikt tam waszych śląskich groni (Istebna, Brenna) nie chce tykać. Nas generalnie Śląsk Cieszyński nie interesuje. Chcą być z nami nie ma sprawy. Nie chcą-nikt tu nie będzie płakać. Samo BB jednak jest dziś jednym miastem, tożsamościowo polskim, a nie śląskim.
Z twojej wypowiedzi wynika, jakby Bielsko leżało w Beskidach, w przeciwieństwie do tego co było kiedyś (na zasadzie przeciwstawności "teraz-kiedyś"). To też jakaś karykaturalna i karkołomna jednocześnie teoria.
I taka jeszcze jedna ciekawostka: w Katowicach czy Chorzowie mówi się, że się jedzie do Polski (mając na myśli np. Sosnowiec). W Bielsku mówi się że coś się dzieje na Śląsku mając na myśli Katowice czy GOP, nigdy samo BB.
Śląsk bez Bielska ? jak najbardziej ! a Bielsko-Biała leży obecnie w Beskidach. To natomiast, że kopidołów nawaliło za komuny i w ostatnich latach w nasze Beskidy sporo, no cóż, na szczęście za mało żeby decydować. U nas dalej są 'obcymi'.

Klauzula informacyjna ›