Dwóch mieszkańców osiedla Grunwaldzkiego w Bielsku-Białej postanowiło zrobić coś pozytywnego dla lokalnej społeczności. Wyszli z założenia, że lepsze od narzekania jest działanie. Wieść rozniosła się lotem błyskawicy. Każdy chłopak chciał wejść do drużyny AC Grunwald.

Mirosław Gwiżdż oraz Adam Gołuch kochają sport, a obecnie przebywają na emeryturze. Czasu mają więc aż w nadmiarze. Postanowili zatem go nie trwonić, a zrobić coś pożytecznego. Zdecydowali pomóc w zorganizowaniu piłkarskiej drużyny dla dzieci ze szkół podstawowych i gimnazjalnych. Tak rozpoczęła się historia AC Grunwald. Drużyny, która już teraz chce zawojować świat.

Nietuzinkowy pomysł

 - Pomysł narodził się spontanicznie. Mój syn, który uczęszcza do szkoły sportowej, zapytał mnie, czy istnieje możliwość, abym trenował kilku chłopaków z osiedla. Pomyślałem, że to dobry pomysł. Lepszy od typowych wakacji pod trzepakiem - mówi Adam Gołuch. - Nasz wybór padł na piłkę nożną. Sam niegdyś w nią grałem i miałem dobre wyniki. Postanowiliśmy więc razem z kolegą rozruszać osiedle.

Pierwszy trening odbył się pod koniec czerwca. Na boisku na osiedlu Grunwaldzkim, którym opiekuje się Fundacja ?Dziecięce Marzenia?, pojawiło się wtedy kilkunastu młodych ludzi, którzy marzą o karierze sportowca. - Byliśmy bardzo zaskoczeni tym, z jakim zainteresowaniem spotkała się nasza oferta - podkreśla Mirosław Gwiżdż.

Wieści szybko się rozchodzą

Następnego dnia przyszło jeszcze więcej dzieci. Wieść rozniosła się po osiedlu lotem błyskawicy. Każdy chłopak chciał wejść do drużyny AC Grunwald. - Rodzice wyrazili zgodę na uczestnictwo dzieci w codziennych treningach. Zdarza się, że sami obserwują swoje pociechy w akcji - mówi Adam Gołuch.

Dziś drużyna liczy 30 osób i ma dwóch trenerów, którzy marzą o zdobyciu pucharu. - Bierzemy udział w zawodach sportowych, które organizuje gmina Bielsko-Biała. Ostatnio graliśmy na Orliku w parku Słowackiego - dodają społecznicy, którzy nie pobierają opłat za zajęcia. Nie myślą o zyskach, ale o dobru najmłodszych.

To lepsze od narzekania

Mieszkańcy osiedla Grunwaldzkiego wyszli z założenia, że lepiej działać niż później narzekać na młodzież. - Ona nie jest zła. Potrzebuje tylko czasu i zainteresowania. Mamy nadzieję, że po wakacjach zapał ich nie opuści i będziemy kontynuować nasze sportowe działania - uśmiecha się pan Adam, z którego szczególnie dumna jest żona. - Cieszy mnie jego zaangażowanie. To piękne, że pomaga innym, dzieli się pasją z najmłodszymi.

Katarzyna Górna-Oremus

Na zdjęciu: Adam Gołuch oraz drużyna AC Grunwald