Miesiąc ochronny minął, a tu dalej bajzel. Dosłownie i w przenośni. Śmieciarki nie odbierają śmieci według wyznaczonego harmonogramu, do jednego samochodu wrzucane są odpady suche i mokre, w sklepach brak biodegradowalnych worków, a niektórzy mieszkańcy nadal nie dostali pojemników.

Na szczęście, nie toniemy w śmieciach, a są miasta, gdzie tak właśnie się dzieje. Np. we Wrocławiu jeszcze dwa tygodnie temu - idąc ulicą w centrum miasta - można było natknąć się na wielkie cuchnące kontenery, z których wysypywały się śmieci. Ale co z tego, że inni mają gorzej? Bielszczanie są oburzeni, że wypełnili na czas deklarację, słono płacą za odbiór odpadów, a potem w wyznaczonym czasie nikt po nie przyjeżdża.

Smród na całą ulicę

 - Latem bywam na działce codziennie. W tych upałach śmieci śmierdzą już tego samego dnia. Dlatego na początku sierpnia pytałam w spółce SITA o harmogoram ich odbioru, bo w lipcu powtarzano mi, że ten pierwszy miesiąc jest organizacyjny i wszystko unormuje się w sierpniu. Otrzymałam informację, że 2 sierpnia przyjedzie śmieciarka. Wystawiłam więc kosz, ale nikt się nie zjawił. Poszłam ponownie do SITY, gdzie zapewniono mnie, że będzie ktoś następnego dnia. Nie było nikogo. Wciągnęłam kosz z powrotem na działkę, bo stał przed bramką i rozsiewał fetor na pół ulicy. Teraz muszę z nim przeczekać do następnego odbioru! W tym czasie sąsiadce z naprzeciwka odebrano śmieci, mimo że ma zupełnie inny harmonogram niż ja - żali się Czytelniczka.

Marek Zborowski z SITA ZOM przyznaje, że jeszcze nie wszystko chodzi tak, jak w szwajcarskim zegarku. - To nadal jest coś nowego. Prawdę mówiąc, zaskoczyła nas ilość odpadów suchych i czasem po prostu nie wyrabiamy z ich odbiorem. Ale zawsze staramy się robić tak, że jeśli gdzieś nie byliśmy danego dnia, to przyjeżdżamy następnego rano. Dlaczego nikt nie pojawił się u tej pani, tego nie wiem...

My segregujemy, oni mieszają?

Zastępca dyrektora spółki próbuje ustalić, jak to się stało, że jednej sąsiadce odebrano danego dnia śmieci, a drugiej już nie. Absurdem byłoby bowiem jeżdżenie dwukrotnie w to samo miejsce, ale w innych terminach. Jego zdaniem, być może jedna z tych kobiet segreguje śmieci, a druga ma zmieszane odpady. Wtedy do każdej z nich przyjedzie inny samochód.

Argumenty dyrektora Zborowskiego kłócą się ze spostrzeżeniami innej Czytelniczki, która opowiedziała nam, jak to pewnego przed jej blok podjechała śmieciarka i zabrała zarówno kubły oznaczone jako "suche", jak i "mokre". - Po co więc ta cała farsa z segregowaniem, skoro potem odbierają je tak, jak chcą? - pyta rozgoryczona bielszczanka.

 - Proszę przedstawić mi dowód - denerwuje się dyr. Zborowski. - Za zmieszanie odpadów pracownicy są surowo karani, ale żeby karać, muszę mieć dowód.

Bez zbędnych pytań

Oczywiście, nie namawiamy bielszczan do donosicielstwa bądź nagrywania każdej wizyty pracowników SITY. Przecież i tak mają już trudne życie, gdyż zasypywani setkami pytań od mieszkańców, często zbierają burę za wszelkie zło tego świata. Klienci spółki złoszczą się przy tym na totalny bałagan i brak możliwości uzyskania jakiejkolwiek informacji od "śmieciarzy".

 - Nie chcę, żeby to źle zabrzmiało, ale pracownicy nie mają dyskutować, lecz odbierać odpady. Chodzi o to, że niechcący mogliby coś przekręcić, jeden powiedziałby tak, drugi inaczej i znów byłyby skargi i problemy. Pracownicy mają udzielać informacji tylko w kwestii segregacji śmieci. Wszelkie inne wątpliwości trzeba rozwiązywać dzwoniąc do nas lub do biura ds. gospodarki odpadami. Wiem, że czasem trudno się dodzwonić...

Nie dostali pojemników!

Część bielszczan ma znacznie poważniejsze problemy śmieciowe niż dziurawy harmonogram zbiórki odpadów. Duża grupa mieszkańców nadal czeka bowiem na? pojemniki. - Już nawet przestałem prosić o worki, bo ciągle był z tym problem. Po prostu sam kupuję worki, a później patrzę, jak całymi dniami leżą przed moim domem. Oczywiście, w tym czasie normalnie płacę "podatek śmieciowy" - żali się pan Andrzej.

W spółce SITA potwierdzają, że do części bielszczan nie dotarły pojemniki, a niektórzy otrzymali kubły o zupełnie innej pojemności niż zmawiali. Podobno źródłem tego problemu są opóźnienia u producentów kubłów. Sytuacja ma zostać uporządkowana do końca... października.

Magdalena Dydo-Pyrchla