To ogromny problem - mówią zgodnym chórem przedstawiciele gmin zarządzający lokalami komunalnymi na Podbeskidziu. A chodzi o zadłużenie mieszkańców z tytułu niepłacenia czynszów. W większych miastach zaległości idą w miliony złotych i nic nie wskazuje na to, by w najbliższym czasie miały się zmniejszyć. Przeciwnie, rosną w tempie wręcz lawinowym.

W Bielsku-Białej zadłużenie najemców lokali mieszkalnych wobec gminy wynosiło 30 czerwca 12 mln 531 tys. zł. W Oświęcimiu, spośród 1591 najemców, zadłużonych jest aż 1221, z czego 223 rodziny mają zaległości przekraczające 10 tys. zł; ogółem dług wynosi 7 mln 211 tys. zł. Nie lepiej jest w Żywcu, gdzie czynszu nie płaci około 40 proc. lokatorów mieszkań komunalnych i zasobów Towarzystwa Budownictwa Społecznego, a wieloletnie zaległości wobec gminy ma blisko 70 proc. mieszkańców.

Licznik bije?

W gronie dłużników wielu jest takich, którzy - z przyczyn zależnych lub niezależnych od siebie - znaleźli się w ciężkiej sytuacji finansowej i po prostu nie stać ich na wnoszenie opłat. Ale są wśród nich też tacy, którzy uznali, że płacenie czynszu bynajmniej nie jest ich obowiązkiem; przeciwnie, to gmina ma obowiązek zapewnić im mieszkanie.

 - Z założenia lokale stanowiące mieszkaniowy zasób gminy są przeznaczone przede wszystkim na wynajem dla osób o niskich dochodach oraz służą jako lokale socjalne i zamienne - informuje Ireneusz Kiecak, zastępca dyrektora ds. lokalowych w bielskim Zakładzie Gospodarki Mieszkaniowej. - Zapewnienie lokali socjalnych należy do bezwzględnych obowiązków gminy, a za niedopełnienie tego obowiązku grożą konsekwencje finansowe. Sęk jednak w tym, że udostępniając lokale socjalne, gminy? również ponoszą konsekwencje finansowe, bo ich mieszkańcy rzadko kiedy płacą czynsz.

Samorządy lokalne próbują wyrwać się z tego niezbyt komfortowego położenia między młotem a kowadłem, czyli robią wszystko co w ich mocy, by odzyskać przynajmniej część swoich pieniędzy. Jednak z marnym skutkiem.

 - W ubiegłym roku zaproponowaliśmy duży program oddłużeniowy, po spłacie 65 procent należności w dwunastu ratach, pozostałe 35 procent mogło być umorzone. Jednak chęć przystąpienia do tego programu zgłosiło zaledwie siedem rodzin, a ostatecznie tylko dwie spełniły warunki pozwalające na umorzenie części długu - mówi Janusz Odrobina, dyrektor Zarządu Budynków Mieszkalnych w Oświęcimiu.

Wyjść z zaklętego kręgu

 - Oczywiście umożliwiamy rozłożenie długu na raty, umarzamy odsetki, stosujemy inne, korzystne dla mieszkańców, rozwiązania. Dużo osób próbuje z tych ułatwień korzystać, ale też wiele z nich ostatecznie nie dopełnia założonych warunków. A przecież nie możemy kredytować kogoś, kto nie dotrzymuje swych zobowiązań - uważa Grażyna Kitra, prezes Żywieckiego Towarzystwa Budownictwa Społecznego, które zarządza miejskimi zasobami komunalnymi.

W Bielsku-Białej pracownicy Zakładu Gospodarki Komunalnej składają dłużnikom wizyty, wspólnie z nimi szukają dróg wyjścia z trudnej sytuacji (korzystne warunki spłaty zaległości, dobrowolna zamiana mieszkania na mniejsze), informują o możliwości skorzystania z funduszy Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. Gdy metody polubowne i monity zawodzą, sprawy kierowane są na drogę sądową.

 - W Żywcu dochodzi rocznie do około dziesięciu eksmisji. Wyroków jest znacznie więcej, jednak możliwości ich egzekwowania ogranicza długa kolejka oczekujących na lokale socjalne. Mamy tych lokali 154, a to zdecydowanie za mało - mówi Grażyna Kitra. - Kiedy w ubiegłym roku zostało oddanych w Oświęcimiu dziesięć kontenerów dla eksmitowanych rodzin, odnotowaliśmy przejściowy wzrost spłat zaległości czynszowych - informuje Janusz Odrobina. - Jak widać, są ludzie, którym potrzebna jest silna ?motywacja? do płacenia czynszu?

Praca zamiast pieniędzy?

Co zatem robić, gdy nie skutkują ani prośby, ani groźby? Niektóre samorządy, również na Podbeskidziu, proponują dłużnikom odpracowanie należności. Ale i ta metoda odzyskiwania pieniędzy nie sprawdza się. - Programem zakładającym możliwość odpracowania długu objętych było w naszym mieście od kwietnia ubiegłego roku 20 osób. Obecnie jest ich 13. Sprzątają klatki schodowe. Moglibyśmy zatrudnić w tej formie więcej naszych dłużników, ale lawiny zgłoszeń nie było - mówi dyrektor ZBM w Oświęcimiu.

 - Osoby zalegające z opłatami mają możliwość odrobienia długu, wykonując takie prace, jak koszenie trawników, strzyżenie żywopłotów, malowanie klatek schodowych, sprzątanie - dodaje prezes TBS w Żywcu. - Do zeszłego roku było bardzo trudno o chętnych, ludzie jakby się siebie wstydzili. Kiedy jednak przeprowadzane były kolejne eksmisje, zaczęło się zgłaszać do nas coraz więcej osób gotowych do pracy. Tak naprawdę jednak z tą ?gotowością? różnie bywa. Zdarzało się na przykład, że ktoś pobrał narzędzia, po czym przepadł wraz z nimi bez śladu.

Na ułomności systemu prawnego regulującego możliwość odpracowania długu zwraca uwagę wicedyrektor ZGM w Bielsku-Białej. - Po szczegółowym przeanalizowaniu tej sprawy doszliśmy do wniosku, że dłużnicy musieliby wykonywać zlecone im prace przy użyciu własnych materiałów i własnych narzędzi, gdyż w świetle obowiązujących dziś przepisów wydatkowanie na ten cel środków publicznych byłoby równoznaczne z dokonaniem zamówienia publicznego. Powierzenie dłużnikom materiałów i narzędzi będących własnością ZGM rodziłoby też ryzyko ich utraty. Ponadto osobom wykonującym prace, na przykład porządkowe, na rzecz ZGM, musielibyśmy zapewnić bezpieczne i higieniczne warunki pracy, w tym odzież ochronną, a także nadzór nad przebiegiem i jakością wykonywanej pracy, co wiązałoby się z dodatkowymi kosztami. Nie bez znaczenia jest i to, że od kilku lat utrzymanie czystości w zasobach ZGM powierzamy firmom zewnętrznym. W sumie więc nie zdecydowaliśmy się na to rozwiązanie, tym bardziej, że doświadczenia innych miast nie są pod tym względem zachęcające - mówi Ireneusz Kiecak.

Andrzej Otczyk (Kronika Beskidzka)