To była niewątpliwie jedna z gorętszych w tym roku nocy dla bielskich strażaków. Wczoraj od godziny 19 wyjeżdżali do akcji aż dziewięciokrotnie. Ostatnia z nich zakończyła się o siódmej rano.

W poniedziałkowy wieczór osiem jednostek straży pożarnej zostało wezwanych do pożaru na terenie firmy RELANA przy ul. Komorowickiej. Przed przybyciem strażaków ewakuowano dziewięciu pracowników hali produkcyjnej. Paliła się maszyna - podajnik do wytwarzania podkładów pod dywany. Strażacy ugasili ogień pianą gaśniczą, a także tlące się materiały do wytwarzania dywanów. Straty oszacowano wstępnie na kwotę 400 tys. zł. Wynikają one ze zniszczenia maszyny oraz spalenia odcinka instalacji elektrycznej. Przyczynę pożaru ustala policja.

Prawdopodobnie zwarcie instalacji elektrycznej w piekarniku było przyczyną pożaru, który powstał w budynku jednorodzinnym w Lipniku. Przed przybyciem straży właściciel mieszkania ugasił ogień gaśnicą proszkową. Ratownicy pomogli mu w przewietrzeniu mieszkania oraz wyniesieniu spalonych elementów na zewnątrz. Zniszczeniu uległ sprzęt gospodarstwa domowego. Nadpalone też zostały meble kuchenne.

Nad ranem strażacy prowadzili jeszcze jedną interwencję. Tym razem była to kolizja drogowa na ul. Warszawskiej. W zdarzeniu brały udział dwa pojazdy - fiat oraz renault. Przed przybyciem strażaków, pogotowie ratunkowe zabrało kierowcę fiata na obserwację do szpitala. Na miejscu obecna była policja, która prowadzi dalsze czynności wyjaśniające w tej sprawie.

bb

Foto: Mirosław Jamro