Głusi na fakty
Trzy lata walczą już mieszkańcy ulicy Bocznej i sąsiadujących z nią przecznic o zainstalowanie wzdłuż krótkiego odcinka obwodnicy wschodniej ekranów akustycznych. Ich brak to ciągłą udręka w codziennym życiu dla wielu rodzin. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad najwidoczniej jednak ogłuchła na uzasadnione, jak się wydaje, prośby bielszczan.
- Budzę się w nocy i mam wrażenie, że ktoś przeniósł mnie z sypialni, tuż obok drogi ? mówi pani Urszula, mieszkanka ulicy Bocznej. ? Od blisko trzech lat mam problemy ze snem, bo trudno mi przywyknąć do tego ciągłego szumu, który słychać z obwodnicy. A miało być inaczej?
Na ulicę Boczną nawet taksówkarze mają problem z trafieniem. Co prawda jest ona zaznaczona na mapie, ale okazuje się, że niekoniecznie dokładnie z rzeczywistością.
- Niby mieszkamy w mieście, a wygląda na to, że jesteśmy w jakiejś dziwnej izolacji ? tłumaczy kolejny mieszkaniec Bocznej, pan Andrzej.
Znikające ekrany
Kłopoty na Bocznej i kilku sąsiednich uliczkach zaczęły się wraz z budową obwodnicy. Na początek wykonawca drogi odciął ten kawałek miasta od świata. - Zagrodzili nam jedyny dojazd, bo tak wynikało z ich projektu. Musieliśmy stoczyć bój o drogę dojazdową ? tłumaczy pan Andrzej. ? W głowach nam się nie mieściło, że będziemy musieli walczyć o coś takiego.
Tuż po uzyskaniu dostępu do reszty miasta ludzie na Bocznej z niepokojem zauważyli, że kroi się kolejna kpina, czyli brak na odcinku 350 metrów ekranów akustycznych. - Na początku byliśmy spokojni widząc, że ekrany stawiane są nawet tam, gdzie wzdłuż drogi są tylko krzaki i pola ? mówi pan Przemek, sąsiad pana Andrzeja. ? Ale wraz z postępem prac drogowych było dla nas jasne, że wzdłuż naszych posesji ekranów nie będzie. Było to dziwne, bo mieszkańcy do dzisiaj dysponują pierwotnym projektem tzw. zekranowania obwodnicy, z którego jasno wynika, że ekrany wzdłuż ulicy Bocznej były przewidziane. Nikt jednak nie wie, co się stało, że w efekcie ich nie zainstalowano.- Wygląda to na jakąś pomyłkę, bo ekrany owszem są, ale po drugiej stronie ulicy, gdzie są pola i cmentarz ? tłumaczy kolejny mieszkaniec Bocznej, pan Tadeusz. ? Trudno to zrozumieć.
Domy, których nie ma
Zakończenie inwestycji i oddanie obwodnicy do użytku spotęgowało niedogodności rzeszy mieszkańców wspomnianych ulic. Nie złożyli oni jednak broni. Przeciwnie, zaczęli korespondencyjną wojnę z katowickim oddziałem GDDKiA.
- Poprosiliśmy też o pomoc władze Bielska-Białej, które stanęły po naszej stronie i pomogły nam doprowadzić do przeprowadzenia badań akustycznych ? wyjaśnia pan Przemek.
Było to możliwe m.in. dlatego, że zgodnie z procedurami rok po oddaniu ekspresówki do ruchu bada się jej faktyczny wpływ na środowisko, aby w razie nieprawidłowości, zlikwidować je.
- Mieliśmy taką nadzieję ? dodają mieszkańcy Bocznej.
Badania jednak wykazały, że poziom hałasu jest w normie i jedynie we fragmencie drogi jest przekroczony, dlatego GDDKiA obiecało wykonać ekran, ale na długości zaledwie 55 m. To jednak tylko zaogniło sytuację, bo okazało się, że GDDiA do badań wykorzystała mapę, na której zaznaczono np. posesję, która nie istnieje już od 13 lat!
- Pokazano nam na dowód tego, że hałas nam nie powinien przeszkadzać mapę z zaznaczonymi falami rozchodzącego się dźwięku, który załamuje się na posesji, która spaliła się przed laty ? irytuje się pan Andrzej. ? To kpina!
Giną zwierzęta
Brak ekranów, to nie tylko większy hałas. Jak przekonują nasi rozmówcy obwodnica sprawia, że ich posesje owiewają wciąż tumany kurzu, na poboczu zaś walają się śmieci. -- Dbaliśmy o nasze małe osiedle własnymi siłami ? mówi pani Urszula. ? Sami utwardziliśmy drogę, którą na później podczas budowy zniszczono. Zasadziliśmy krzewy, drzewka, posialiśmy trawę. Teraz to wszystko będzie marnieć.
Luka w zekranowaniu drogi powoduje też prawdziwe dramaty dla dzikich zwierząt.
- One tu się gromadzą i usiłują przebiec na druga stronę ? tłumaczy pan Andrzej. ? Wiadomo z jakim skutkiem. Każdego tygodnia znajdujemy potracone sarny, zające, koty, albo psy.
Żadna pociecha
Mimo uporu GDDKiA na Bocznej nie poddają się. W desperacji namówiono ostatnio radnego Leszka Wieczorka, aby zgłosił interpelację pod adresem władz miasta.
- Zrobiłem to, bo naprawdę ci ludzie mają tam problem ? uważa radny.
Odpowiedź jest dla mieszkańców tylko w części satysfakcjonująca. Wynika z niej, że władze Bielska-Białej kolejny raz wstawiły się za mieszkańcami z żądaniem uznania przez GDDiA ich racji.
- Potrzeba nowej rzetelnej analizy!! I zaekranowania całego osiedla, czyli około 350 m, a nie 50 m ekranu pochłaniającego, chroniącego jeden budynek położony dalej od naszych licznych domostw! ? irytuje się pan Przemek. - Aktualny program naprawczy nas nie satysfakcjonuje i mamy nadzieję że prezydent nam pomoże, i zleci rzetelne analizy prowadzące do budowy ekranów, o które tyle lat walczymy.
Co na to specjaliści od autostrad?
Marek Prusak p.o. Specjalista ds. Komunikacji Społecznej GDDKiA O/Katowice:
?Zgodnie z zapisami analizy porealizacyjnej przedmiotowego odcinka ul. Niepodległości (biorąc pod uwagę zasięgi ponadnormatywnego oddziaływania hałasu) przekroczenia dopuszczalnych norm hałasu stwierdzono jedynie na terenach chronionych akustycznie w rejonie ulicy Braterskiej i Siostrzanej (w końcowym odcinku analizowanego fragmentu drogi). Autorzy opracowania wskazali działania naprawcze, poprzez budowę ekranu akustycznego o długości 55 m i wysokości około 3 m (w km 2+665 ? 2+720, strona lewa). Tut. Dyrekcja podejmie stosowne kroki celem realizacji powyższych działań w latach kolejnych.?
Tekst i foto: Krzysztof Oremus
Komentarze 10
Bo przebiega z dala od zabudowań, kilka/kilknanaście km z dala od centrum miasta. Za to Polacy jak zwykle wyważają otwarte drzwi.
Na poważnie to zyczę powodzenia w walce z topornymi urzędasami z GDDKiA - ciężko idzie ale da się wygrać.

Klauzula informacyjna ›