Problemów z wywozem śmieci w Bielsku-Białej ciąg dalszy. Okazuje się, że nowe prawo, które weszło w życie 1 lipca, to prawdziwe wyzwanie dla tych, którzy poważnie podeszli do segregacji odpadów.

- Śmieci segreguję z kartką w ręku. Dokładnie wycieram kubki po jogurcie, które wcześniej myję, aby móc je bez przeszkód wrzucić do osobistego kubła w kuchni z napisem suche. Miałam nadzieję, że mnie nie dotkną problemy, o których czytam w prasie. Myliłam się  - mówi ze smutkiem nasza czytelniczka, która czekała dziś trzy godziny na samochód, który zabierze jej skrupulatnie posegregowane śmieci. - Do tej pory nie było żadnych problemów. Śmieciarka punktualnie o godzinie siódmej rano podjeżdżała pod dom i zabierała worki. Dzisiaj musiałam wziąć sobie wolne w pracy. Dlaczego? Przecież nie wystawię worków poza ogrodzenie. Czekam na pojemnik, na który złożyłam zamówienie  -  dodaje.

Śmieciarka podjechała do pani Kingi, która mieszka tuż koło Szpitala Wojewódzkiego, trzy godziny po czasie. - Nie dość, że spóźniona, to jeszcze nie zabrali wszystkich śmieci. Tylko te mokre, a pozostawili całą resztę. Jednym słowem - ile śmieci miałam, tyle mam do tej pory. O co tu chodzi? - zastanawia się nasza czytelniczka, która na prośbę o wydanie worków na suche śmieci, otrzymała od pracowników SITY worek na szkło oraz nalepkę z napisem na suche.

- Błagamy, niech tylko pani ją dobrze przyklei na worek, bo możemy mieć problemy - poprosili ją pracownicy bielskiej spółki. 

Co na to zarząd bielskiej SITY, która wygrała przetarg na wywóz odpadów w Bielsku-Białej ? Nie wiadomo. Dzwoniliśmy wiele razy na kilka numerów telefonów. Nikt nie odebrał. 

                                                                                                        kgo