Prezydent może odwołać konkurs
Urodzony w Bielsku-Białej aktor i reżyser Witold Mazurkiewicz zostanie prawdopodobnie dyrektorem Teatru Polskiego w Bielsku-Białej. Jego kandydaturę zarekomendowała komisja konkursowa, ale głos wiążący należy do prezydenta Jacka Krywulta.
W kwietniu br. prezydent ogłosił konkurs na stanowisko dyrektora naczelnego Teatru Polskiego na trzy sezony artystyczne. Do przeprowadzenia konkursu Jacek Krywult powołał komisję złożoną m.in. z przedstawicieli Urzędu Miejskiego (dwóch wiceprezydentów), resortu kultury i związków zawodowych. O stanowisko ubiegało się 31 kandydatów, w tym reżyser i tłumacz Giovanni Pampiglione (wykładowca na uczelniach teatralnych w Rzymie, Londynie, Helsinkach, Paryżu, Warszawie i Krakowie) czy Jan Prochyra - były dyrektor teatrów we Wrocławiu, Warszawie, Krakowie i Zabrzu.
Komisja konkursowa zweryfikowała zgłoszenia, a następnie przeprowadziła rozmowy z kandydatami i na tej podstawie zarekomendowała prezydentowi kandydaturę Witolda Mazurkiewicza, pochodzącego z Bielska-Białej aktora i reżysera, który jest obecnie kierownikiem artystycznym w Teatrze Rampa na Targówku. Od kilku lat jest też szefem lubelskiego Festiwalu Teatrów Europy Środkowej "Sąsiedzi". Niedawno w bielskim teatrze wyreżyserował spektakl "Pocztówki z Europy" i zagrał jedną z głównych ról w przedstawieniu "Amadeus" w reżyserii Roberta Talarczyka.
Według regulaminu konkursu, zakończenie postępowania nastąpić ma 15 lipca, przy czym prezydent Bielska-Białej zastrzegł sobie prawo do odwołania konkursu na każdym jego etapie. Oznacza to, że kandydaturę Mazurkiewicza będzie musiał jeszcze zatwierdzić Jacek Krywult. Nowy dyrektor obejmie stanowisko po Robercie Talarczyku, który kierował Teatrem Polskim od 2005 roku. Po wakacjach bielska scena rozpocznie swój 123 sezon.
bb
Komentarze 29
RAS-Talarczykowi juz niepotrzebny .W komentarzach napisał,że chyba nie przyjdzie...
Mdli mnie jak czytam takie pierdoły. Możnaby pomyśleć, że to dopiero od zbawców z Kontrastu zaczęły się nagrody teatru.
Ludzie! nie wierzcie w te bzdury.
Generalnie przy 30 kandydatach, dziwnym jest, że przechodzi kandydat a'la 'status quo', ale ..... może był najlepszy.
Obawiam się tylko, że wróci Pałyga ..... brrrrr albo inny Villqust/Świerszcz
Strasznie Panu współczuję, że przegrał Pan konkurs na dyrektora teatru bielskiego. I to, z tego co mówią na mieście, w koszmarnym stylu!
Obserwowałam ten teatr z widowni. Byłam na większości premier i to co zrobił Talarczyk z tym prowincjonalnym teatrzykiem jest godne podziwu. Jak każdy wybitny twórca zawsze będzie wzbudzał zazdrość ludzi miernych i przeciętnych. I tak się dzieje w tym przypadku. Zaś za kilka lat ci sami, którzy teraz go opluwają będą mu stawiali pomniki. Talarczyk jest w tej chwili artystą mocno rozpoznawalnym i nagradzanym w Polsce. Bielsko było jedynie przystankiem w drodze na inne, lepsze i większe sceny. I myślę, że powinniśmy być dumni, że facetowi chciało się tu spędzić 8 lat. No ale o tym pogadamy za parę lat.
Robert Talarczyk odchodzi z Teatru Polskiego. "Przyczyny osobiste"
Dobiega końca kolejny etap w historii Teatru Polskiego w Bielsku-Białej. Kończy się dyrekcja Roberta Talarczyka. W połowie lipca poznamy nowego dyrektora bielskiej sceny. Jaka była ta trwająca Az 8 sezonów dyrekcja.? Na pewno najdłuższa, ale czy najlepsza? W ocenie prasy, głownie Śląskiej jedna z lepszych, ale gdyby przyjrzeć się wnikliwie, już nie poprzez życzliwe Talarczykowi, różowe śląskie okulary, obraz może już nie być tak kolorowy. Gdy sięgniemy pamięcią wstecz, Talarczyk rozpoczął swoje rządy od spektaklu ?Korowód?. To adaptacja piosenek Marka Grechuty w reżyserii Talarczyka. Dzieło zostało w Bielsku przyjęte z mieszanymi uczuciami, ? taka sobie śpiewogra nic co rzuca na kolona.? Nieszczęściem Talarczyka było to że ?Korowód? został pokazany w Krakowie, gdzie przez tamtejszą krytykę teatralną został wręcz wyśmiany. Dalej Talarczyk wziął na swój ?reżyserski warsztat? komedie Allo Allo, sceniczny odpowiednik kultowego brytyjskiego serialu komediowego o perypetiach pewnego francuskiego barmana w okresie II wojny światowej. Fakt, że żaden teatr w Polsce nie pokusił się o wystawienie tej farsy, już powinien dać do myślenia Talarczykowi co do jakość komizmu zawartego w tej farsie. Niestety nie dał. Komedia grana ?na siłę? zeszła po sezonie z afisza nie wzbudzając entuzjazmu publiczność. Talarczyk kontynuował, zapoczątkowane przez swojego poprzednika, Tomasza Dudkiewicza, tzw. Gale Sylwestrowe, ale w przeciwieństwie do niego, sam je nie aranżował, ale żywcem przenosił przestarzałe już pomysły z Teatru Rozrywka w Chorzowie. Mieliśmy więc Gale pt. Polskie Seriale, potem Zagraniczne seriale, potem zlot Gwiazd, potem piosenki z list przebojów itd. Itp. Aktorzy, ci śpiewający w pocie czoła przebierali się udając a to Marylę Rodowicz a To Krawczyka, a to Dodę czy Czerwone Gitary?po kilku Sylwestrach wszyscy mieliśmy lekki przesyt?Talarczyk próbował wkraść się w łaski bielszczan ogłaszając konkurs na sztukę o Bielsku. Pomysł faktycznie dobry, ale udał się połowicznie. Testament Teodora Sixta był mierną , pierwszą literacką próbą Artura Pałygi, który z czasem ma napisać kilka innych sztuk ?Mi.in ?Żyd? , który zdobędzie w 2008 roku Głowną nagrodę na Festiwalu Polskich Sztuk Współczesnych R@port. To niewątpliwy sukces Talarczyka, ale bardziej za podjęty temat (Rzecz dotyczy Polskiego antysemityzmu) niż artystycznych walorów spektaklu, co zostało dobitnie podkreślone w opinii jurorów. Talarczyk próbuje tez realizować się jako twórca adaptacji klasyków literatury światowej . Adaptacja ?Szwejka?, czy ?Mistrza I Małgorzaty?(połączenie Stalinowskiej Rosji z wojną w Czeczenii!!)! wzbudzało tylko lekkie politowanie. Talarczyk nie odżegnywał się od przeszłości. Utrzymał w repertuarze spektakle?Szalone nożyczki? czy nieśmiertelny May Day, tylko że te komedie grane są zawsze przy kompletach, więc było by wysoce irracjonalne ?zarzynać złote kury? .Przez osiem sezonów Talarczyka nie powstała ani jedna bajka, co jest wysoce szkodliwe, zagrano co prawda ?Zemstę? (fantastyczne kostiumy ?ikony? polskiej scenografii Barbary Ptak), ale organizacja widowni teatru i tej klasyki, obowiązującej lektury szkolnej, nie była w stanie sprzedać. Skończyło się więc na kilku przedstawieniach. Ewidentnie, najsłabszym ogniwem teatru w tych ośmiu sezonach Talarczyka była organizacja widowni. !W spektaklach pojawiali się gościnni aktorzy o zupełnie nieznanych nazwiskach i miernych umiejętnościach. Najlepszym tego przykładem był spektakl ?Hotel Nowy Świat?, w którym 85 % obsady stanowili aktorzy ze Śląska. . Za rządów Talarczyka dokonano całkowitej modernizacji Teatru. Od nowa zbudowano scenę, odmalowano i wyremontowano widownię. Całkowicie wyremontowano Mała Scęnę, ale przewidziany remont teatru odbył by się i tak bez wg na to kto jest dyrektorem. Za kadencji dyrektora rozbłysła gwiazda jednej aktorki, której śląski akcent był dotychczas przeszkodą w artystycznej karierze, za rządów Talarczyka stał się zaletą. Złote Maski, też sypały się jak z rogu obfitości. Dotychczas tak bardzo reglamentowana teatralna nagroda dla Bielskich aktorów, teraz zostawała przyznawana niemal za każdą rolę. Fakt, że otrzymywała ją tylko jedna aktorka ( ta ze Śląskim akcentem), nikogo nie dziwił, wszak w Bielskim teatrze rządził Śląsk. Teatr Polski ma tez na etacie gwiazdę o ogólnopolskim zasięgu, ale zobaczyć ja na bielskiej scenie można tylko w jeden weekend miesiąca., tak bardzo zajęta jest w stolicy, tylko dlaczego blokuje etat? Ostatnie dwa sezony Talarczyk postanowił ostentacyjnie manifestować swoją Śląskość. Premiera ?Miłości w Koenigshutte?, w której mowa jest o zawiłych, powojennych stosunkach polsko-sląsko-niemiecko-rosyjskich, doprowadziła do prawdziwego wrzenia w mieście. Oburzenia nie kryli wszyscy. Głos zabierali politycy z prawa i lewa. Talarczyk umiejętnie podgrzewał atmosferę, w myśl zasady :?mówią dobrze czy źle, ważne żeby nazwiska nie przekręcili? Tylko troszeczkę się przeliczył. Mówili aż za dużo. . Ostatnim dokonaniem Talarczyka był ?Amadeusz?. Spektakl, który całkowicie pochłonął budżet teatru, do tego stopnia ze przez pół roku teatr nie był wstanie wydać nowej premiery. To wtedy powstała dziura budżetowa, która spowodowała zadłużenie teatru z którym musi sobie poradzić już następny dyrektor....
Matko jedyna, szkoda mi tego Mazurkiewicza - pewnie będzie atakowany przez takie miernoty jak ty malutki człowieczku. " duet na dwa wiosła? ale paka?" Co to za pierdoły? A u lekarza już byłeś? To pędź prędziutko, bo obsesja na pewno się pogłębi... Acha, i słowniczek polecam - "póki" piszemy przez "ó", ale jaki znawca taki poziom inteligencji..

Klauzula informacyjna ›