Parking, szalet i tramwaje
Niewielki plac Żwirki i Wigury w centrum Bielsku-Białej pod koniec minionej dekady przeszedł gruntowny lifting. Na nowo wybrukowano przecinające go alejki i chodniki, uporządkowano istniejącą już zieleń i ustawiono dodatkowe kwietniki. W centralnej części placu pojawił się - stojący niegdyś na jego skraju, w cieniu zasłaniających go drzew - odnowiony obelisk, upamiętniający dwójkę przedwojennych polskich asów przestworzy, patronów placu. Jest jednak coś, co budzi zdziwienie odwiedzających to miejsce...
Poniżej płyty placu znajduje się drugi, (położony na tyłach budynku Muzeum Techniki) sporej wielkości, zwyczajowo pełniący rolę parkingu. To obok niego stoi jeden z ostatnich w mieście publicznych szaletów. Problem w tym, że plac ten ma dziurawą jak szwajcarski ser nawierzchnię, a jego obrzeża porastają chaszcze. W tragicznym stanie są także schody prowadzące z poziomu placu Żwirki i Wigury. Ich stopnie są tak zniszczone, że spacer po nich może zakończyć się kontuzją. Zwłaszcza po zmroku.
Czemu nikt do tej pory nie zadbał o ten zakątek? Z informacji uzyskanych w bielskim ratuszu wynika, że zarówno plac, jak i zniszczone schody, są własnością miasta. Adam Grzywacz, szef Wydziału Gospodarki Miejskiej przyznał, że władze przymierzają się do remontu tego fragmentu stolicy Podbeskidzia. Najpierw należy jednak rozwiązać pewien problem: choć teren jest własnością gminy, nie ma gospodarza. - Przygotowujemy właśnie uchwałę, która ma to uporządkować - tłumaczy Henryk Juszczyk, pełnomocnik prezydenta miasta.
Najpewniej teren ten, na mocy uchwały, przejdzie we władanie Miejskiego Zarządu Dróg. Gdy to się stanie, MZD będzie mógł przeprowadzić remont zaniedbanego placu, w tym położyć nową asfaltową nawierzchnię i naprawić schody. To o tyle ważne, że władze miasta mają ambitny plan, jak zagospodarować wschodni skraj placu Żwirki i Wigury. Plac graniczy tam bezpośrednio z murem sąsiedniego budynku. Niegdyś stały w tym miejscu pawilony gastronomiczne. Ich resztki zostały rozebrane po tym, jak zabudowania strawił pożar.
Chociaż było kilka pomysłów, jak zagospodarować to miejsce, do tej pory nic się nie zmieniło. Przed kilku laty władze miasta wpadły na pomysł, aby urządzić tu stałą ekspozycję upamiętniającą tramwajowe tradycje Bielska i Białej. A że teren sąsiaduje z Muzeum Techniki, taka lokalizacja wydaje się wymarzona.
Projekt przedsięwzięcia zakłada, że na pozbawionej okien ścianie kamienicy pojawi się ogromny mural, będący kopią pochodzącej z XIX wieku pocztówki przedstawiającej pobliską ulicę Zamkową, a na niej wóz tramwajowy. W obraz ten zostaną wkomponowane dwa prawdziwe zabytkowe tramwaje, a właściwie... półtora. Ten wyeksponowany w połowie ma ?wyjeżdżać? wprost z muralu na plac. Obok mają pojawić się figury tramwajarzy, a także tablice z informacjami na temat historii bielskich tramwajów.
Aby zrealizować ten projekt potrzeba około 800 tys. zł. Na razie w miejskiej kasie ich nie ma, lecz - tłumaczy Henryk Juszczyk - niewykluczone, że inwestycja znajdzie się w przyszłorocznym budżecie miasta.
Marcin Płużek (Kronika Beskidzka)

Komentarze 21
Wszystko po to aby żyło się nam lepiej .
To nic że większość ulic w Bielsku jest w stanie rozpaczy i wyglądzie Szwajcarskiego sera ale za to będziemy mieli boisko do gry w gałę.
Im więcej kosztuje tym więcej premi dla radnych. To misie.

Klauzula informacyjna ›