Niemiłą niespodzianką zaczął się wczorajszy dzień dla zmotoryzowanych mieszkańców ulicy Wiśniowej. Ekipa wymieniająca ciepłociąg na zlecenie PK Therma bez uprzedzenia uniemożliwiła im rano wyjazd z garaży. Odcięci musieli korzystać z usług MZK.

 - To jest po prostu skandal - poskarżył się nam bielszczanin, Zbigniew Ząbek. - Gdybym wiedział chociaż dzień wcześniej o planowanach pracach, wówczas zaparkowałbym samochód na ulicy. Jak tak można robić?!

Pan Zbigniew miał zawieźć chorego brata do szpitala, a później załatwić sprawy w sądzie i w urzędzie. Niestety, nie mógł swoim autem wyjechać z garażu. - Stanęło na tym, że zapłaciłem za taksówkę, żeby odwieźć brata do szpitala. Resztę załatwiłem połowicznie, bo wiadomo, jak się po mieście porusza autobusami - żali się nasz rozmówca. - W Thermie powiedzieli mi, że zwrócą za taksówkę, jeśli przyślę rachunek. Przecież tu nie o pieniądze chodzi, tylko o nerwy i czas!

Na zlecenie bielskiego PK Therma roboty przy wymianie ciepłociągów realizuje podwykonawca. - Do nas też dzwonią ludzie z pretensjami - przyznał Jarosław Kuliński z Thermy. - To jakieś zaniedbanie podwykonawcy, który w podobnych sytuacjach powinien wyraźnie poinformować mieszkańców o zamiarze przystąpienia do prac. Mogę tylko przeprosić i obiecać, że to się już nie powtórzy.

Jak dowiedział się nasz portal, przekop przy ulicy Wiśniowej ma być w miarę możliwości szybko zasypany. - Wystarczyło nakleić na garażach kartkę z informacją - irytuje się pan Zbigniew. - A jeśli ktoś miał w planach wakacyjny wyjazd?

Tekst i foto: Krzysztof Oremus