Nie ma statystyk dotyczących liczby dzieci, które przyszły na świat w warunkach domowych w Bielsku-Białej. Wiadomo jednak, że dzieci urodzone w domu są spokojne i mniej płaczą. Należy więc mówić nie tylko o prawach mamy, ale także dziecka, które ma poczucie bezpieczeństwa. Każda kobieta powinna mieć prawo wyboru miejsca, gdzie chciałaby urodzić potomstwo.

Fundacja ?Klamra? założona w Żywcu w 2010 roku nie skupia się wyłącznie na jednej, konkretnej tematyce. - Nazwa fundacji bierze się od klamry łączącej różne tematy: od obrony praw ludzi i zwierząt po promowanie wolności wyboru, np. przy decyzji o urodzeniu dziecka w domu. Chcemy wciągać do działania ludzi, którym bliskie są różne wartości. Do zrobienia jest naprawdę wiele i to na wielu płaszczyznach - przekonuje założyciel Fundacji ?Klamra? Dariusz Paczkowski.

Muszą posiadać licencję

Pod koniec maja ?Klamra? zorganizowała w Bielsku-Białej I Festiwal Rodzicielstwa. Zwieńczeniem tego wydarzenia był pokaz filmu pt. ?Uwolnić poród?, który odbył się w Galerii Bielskiej BWA. Głównym tematem tego obrazu jest historia dr Agnes Gereb, niezależnej położnej i lekarki, która wbrew węgierskiemu prawu, odbierała porody w prywatnych domach.

Dr Gereb aresztowano, a następnie skazano na kilka lat więzienia, gdyż asystowała przy porodzie w miejscu, w którym prowadziła praktykę lekarską. Pacjentka została wcześniej przez nią zakwalifikowana do porodu w szpitalu, ale gdy nagle zaczęła rodzić, udała się do gabinetu położnej. Aresztowanie Agnes wiąże się z prowadzoną przez władze węgierskie polityki ?kryminalizującej? porody odbywające się poza szpitalem oraz działalność niezależnych położnych. Zgodnie z prawem węgierskim, położna wykonująca swój zawód poza szpitalem musi posiadać specjalną licencję.

Miejscowe położne od 20 lat ubiegają się o taki dokument, lecz żadna z nich go nie otrzymała, ponieważ system publicznej ochrony zdrowia nie uznaje ich jako grupy zawodowej. - Nie czuję się bohaterką ani ofiarą systemu, ale myślę, że porody w domu są pewnym przełomem - mówi dr Agnes Gereb.

Każdy powinien mieć wybór

Anna Ternovsky, jedna z matek, których dzieci przyjęła na świat ta położna, stanęła w obronie Agnes i innych kobiet chcących rodzić w domu. Będąc w drugiej ciąży, Anna zgłosiła się do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, gdzie oskarżyła państwo węgierskie o dyskryminację i brak możliwości wyboru miejsca porodu. Anna wygrała sprawę, dzięki czemu w 2010 roku Węgry musiały zalegalizować porody w domu.

Film pokazuje, z jaką troską i czułością Agnes podchodziła do rodzących. Otrzymała wysoki wyrok, choć wielu lekarzy za takie same komplikacje okołoporodowe nie byłoby nawet w stanie oskarżenia. Ważnym wątkiem filmu jest zdominowany przez mężczyzn biznes porodowy i używanie pojęcia ?praw człowieka? w odniesieniu do rodzących kobiet.

 - W Polsce jest lepszy system prawny niż na Węgrzech. Porody domowe są legalne, ale problemem są finanase. Kobieta, która chce w ten sposób urodzić, musi zapłacić za szereg badań, bo ani ginekolog ani lekarz rodzinny nie chcą jej skierować na nie bezpłatnie - tłumaczy Krzysława Krzempek, niezależna położna z Pszczyny.

Zmuszają do cesarskiego cięcia

Porody domowe wzbudzają wiele kontrowersji nie tylko na Węgrzech. Na filmie pokazano przykłady innych państw, w tym USA i Holandii, które są im przeciwne i np. zmuszają kobiety chcące rodzić w domu do cesarskiego cięcia, a następnie próbują ograniczać ich prawa rodzicielskie. Film ?Uwolnić poród? skupia się głównie na historiach kobiet, które nie miały przeszkód medycznych, by urodzić w domu.

 - Chciałam urodzić w domu swoje drugie dziecko, ale koszty okazały się zbyt wysokie. Poza tym u starszego dziecka zaraz po urodzeniu wykryto groźną chorobę, co wymagało natychmiastowej reakcji. Bałam się, że drugie dziecko też zachoruje - podkreśla Joanna z Bielska-Bialej.

Według danych Stowarzyszenia ?Dobrze urodzeni?, w ub. roku w województwie śląskim podczas porodów domowych przyszło na świat siedmioro dzieci. W całym kraju z roku na rok liczba takich porodów rośnie.

Prawa kobiet w czasie porodu

 - Odbieram porody zarówno w domu, jak i w szpitalu. W przypadku porodów domowych ani razu nie spotkałam się z problemami związanymi z karmieniem dziecka piersią albo z depresją poporodową u mamy. Poza tym urodzone w ten sposób noworodki są spokojne, mniej płaczą. Należy więc mówić nie tylko o prawach rodzącej w domu mamy, ale także dziecka, które ma poczucie bezpieczeństwa - dodaje położna Krzysława Krzempek.

Nie ma statystyk dotyczących liczby dzieci, które przyszły na świat w warunkach domowych w Bielsku-Białej. - Jestem ojcem dwójki dzieci, które urodziły się w domu. Jako fundacja włączyliśmy się więc w kampanię dr Agnes Gereb - mówi Dariusz Paczkowski. - Chcemy wspierać świeżo upieczonych rodziców i tych, którzy oczekują potomstwa. Chcemy mówić o prawach kobiet w czasie porodu, o tym, że rodzice, którym urodzi się dziecko potrzebują wsparcia całej rodziny.

Agnieszka Pollak-Olszowska