Jutro odbędzie się ostatnia przed wakacjami sesja Rady Miejskiej Bielska-Białej. W napiętym programie obrad radni chcą znaleźć czas dla czterech pomników przyrody. Drzewa powoli umierają i trzeba im pomóc zejść z tego świata.

Do widoku tych drzew bielszczanie zdążyli przywyknąć - wszystkie od lat ze względu na swoje walory przyrodnicze były pomnikami przyrody. Topola czarna o obwodzie pnia 589 cm (na wysokości 130 cm od powierzchni terenu) rośnie na brzegu Białej przy ul. Partyzantów w Kamienicy, lipa drobnolistna (370 cm w obwodzie) - przy ul. Bystrzańskiej w Mikuszowicach Śląskich, buk (414 cm) - przy ul. Krasińskiego, a grupa jesionów (428 cm, 351 cm, 281 cm) znajduje się na terenie cmentarza komunalnego przy ul. Karpackiej. Wszystkie trzeba będzie usunąć, gdyż potwierdzono ich obumieranie.

Projekt uchwały w sprawie zniesienia ochrony prawnej tych obiektów powołuje się na utratę wartości przyrodniczych przez drzewa. Podobno powodują też zagrożenia dla osób i mienia. Topola czarna straciła koronę wskutek podpalenia przez nieznanego sprawcę. Lipa drobnolistna obumarła, gdyż została porażona grzybem. Grzyb zaatakował również jesiony i buk. Pomimo przeprowadzonych zabiegów pielęgnacyjnych, nie nastąpiła poprawa stanu zdrowotnego chorego drzewostanu.

Aby usunąć chore sztuki, potrzebna jest zgoda Rady Miejskiej. Następnie na miejscu pojawi się ekipa drwali, która zajmie się egzekwowaniem prawa.

bb