Bicie, publiczne znieważanie i psychiczne znęcanie się nad wychowankami - takie m.in. zarzuty postawiła bielska prokuratura trójce nauczycieli z Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego w Jaworzu. Akt oskarżenia trafił już do sądu.

Trwające od wielu miesięcy śledztwo pozwoliło na sporządzenie aktu oskarżenia, w którym trójka pedagogów z MOW w Jaworzu oskarżona jest o przestępstwa z kilku artykułów kodeksu karnego. W razie udowodnienia winy w sądzie, niektórym grożą kary do pięciu lat pozbawienia wolności. Na razie jednak, jak się dowiedzieliśmy, część podejrzanych nauczycieli nadal pracuje z młodzieżą.

Bicie i znieważanie wychowanków

 - Nie wierzę, że ci ludzie zrobili to, o co się ich oskarża - twierdzi dyrektor MOW Bohdan Klimaszewski. - Zarzuty oparto głównie na zeznaniach wychowanków. Mam nadzieję, że proces sądowy je zweryfikuje.

Prokuratura przesłuchała w tej sprawie kilkadziesiąt osób, w tym wychowanków i pracowników ośrodka. Do niektórych z nich udało nam się dotrzeć. Zastrzegając anonimowość, od początku twierdzili i twierdzą nadal, że w Jaworzu dochodziło do łamania prawa wobec młodzieży, właśnie poprzez bicie i znieważanie.

 - Były takie przypadki i są one zgłoszone w prokuraturze, która, jak teraz widać, okazała się niezależną instytucją - mówi jeden z pracowników MOW (personalia do wiadomości redakcji) zadowolony z efektów pracy organów ścigania. - Argument wskazujący, że podejrzenia oparte są na zeznaniach wychowanków, czyli mało wiarygodnych osób, jak przedstawia to dyrekcja ośrodka, jest słaby. Bo niby kto miałby się skarżyć, jak właśnie nie ofiara przemocy?

Pięć osób oczyszczono z zarzutów

Do przemocy miało dochodzić w jaworzańskim ośrodku przez kilka miesięcy, od stycznia do maja ub. roku. Taki okres objęło śledztwo prowadzone przez bielską prokuraturę. O podejrzeniach powiadomione też zostało Śląskie Kuratorium Oświaty, które przeprowadziło własną kontrolę w ośrodku. W ramach tych działań przeprowadzono m.in. anonimową ankietę wśród wychowanków. Wobec trzech nauczycieli wszczęto wówczas postępowanie, które jednak zawieszono do czasu zakończenia prokuratorskiego śledztwa. Pięć innych osób oczyszczono z podejrzeń, a jedną ukarano naganą.

Czy zatem ośrodek w Jaworzu jest ?dobrze prowadzony i nic złego się w nim nie dzieje? - jak przekonywał nas dyrektor Klimaszewski w lutym br. (pisaliśmy o tym w artykule Pomówienia czy nadużycie władzy?)? Już teraz wiadomo, że raczej nie.

Krzysztof Oremus