Od początku tej kadencji cześć bielskich radnych nie znalazła dobrego tematu, aby zabrać głos na sesji Rady Miejskiej. Niektórzy nie złożyli ani jednej interpelacji. Robota za pieniądze wyborców może być bezsteresowa. Nie trzeba wychylać się - wystarczy przychodzić do pracy i głosować zgodnie z ustaleniami klubów i komisji.

Przez blisko trzy lata obecnej kadencji siedmiu radnych nie odezwało się ani jednym słowem, a kolejnych siedmiu zabrało głos tylko jeden raz*. Czterech radnych wygłosiło po kilka interpelacji. Średnią ratuje sześciu radnych, przy nazwiskach których odnotowano po kilkanaście zapytań. Rekordzistą jest Grzegorz Puda z 32 interpelacjami.

Radny nie złożył broni

Ale radny Puda najwidoczniej przekroczył granice cierpliwości kierownictwa Ratusza, bo ostatnie jego interpelacje pozostały bez odpowiedzi. Z oficjalnego pisma z urzędu Puda dowiedział się, że ?prowadzi prywatną kontrolę ośrodka na Dębowcu, do czego uprawniona jest jedynie Komisja Rewizyjna Rady Miejskiej?.

Czy skarcony za wścibskość Grzegorz Puda - wzorem kilkunastu innych radnych - zasznuruje sobie usta? - Zdecydowanie nie - zapewnia nasz rozmówca. - Mam prawo zgłaszać interpelacje, a obowiązkiem władz miasta jest udzielanie odpowiedzi. Gdyby od początku były wyczerpujące, nie pytałbym wciąż o to samo.

Radny Puda nie złożył broni i podczas ostatniej sesji wygłosił kolejne interpelacje. Tym razem odniósł się do zarzutu, iż prowadzi prywatną kontrolę ośrodka na Dębowcu. - Oczywiście, że nie jest to moja prywatna sprawa, lecz ogółu mieszkańców, którzy często pytają mnie o kulisy budowy ośrodka. Stąd moje interpelacje. Po to jestem radnym, żeby pytać również o sprawy drażliwe. A ostatnie odpowiedzi władz miasta na moje pytania, a raczej ich brak, traktuję jako próbę zamknięcia mi ust. Brak odpowiedzi na interpelację jest łamaniem prawa.

Władza tego nie lubi

Grzegorz Puda deklaruje, że pozostanie niepokornym radnym i nadal będzie pytał, oczekując poważnej odpowiedzi. Być może aby się wraźnie zdystansować od tej postawy, wielu innych radnych woli się nie odzywać na sesjach. Frakcja milczków twierdzi co prawda, że wszelkie sprawy nurtujące mieszkańców udaje im się wyjaśniać innym trybem, ale w takim razie po co nam instytucja interpelacji? Prawo umożliwia radnym publiczne zadawanie pytań właśnie po to, aby zachować transparentność i jawność działań władzy.

 - Takich publicznych pytań nasza władza nie lubi - zauważa radna Grażyna Staniszewska. - Osobiście wolę interpelację niż czekanie przed gabinetem z nadzieją, że po cichu coś tam dla mieszkańców załatwię. Dziwię się kolegom radnym, że nie chcą publicznie pytać o ważne sprawy dotyczące mieszkańców, bo interpelacja to przecież zdobycz demokracji. Ludzie muszą wiedzieć, jak ich sprawy są załatwiane. 

Lista radnych, którzy nie wygłosili dotąd żadnej interpelacji:
Katarzyna Balicka
Jan Dzida
Irena Edelman
Przemysław Kamiński
Krzysztof Michalski
Adam Ruśniak
Szczepan Wojtasik

Autorzy największej liczby interpelacji::
Grzegorz Puda - 32
Grażyna Staniszewska - 24
Andrzej Gacek - 23

Krzysztof Oremus

* Statystyka dotyczy liczby interpelacji. Dane na podstawie oficjalnej strony Rady Miejskiej Bielska-Białej.
O systemie wynagradzania prezydenta miasta oraz radnych pisaliśmy w artykule Zabiorą sobie i prezydentowi?