Zasady obliczania należności za odprowadzanie śmieci będą identyczne dla wszystkich mieszkańców - uchwaliła dziś Rada Miejska Bielska-Białej. Prezydent Jacek Krywult obawia się spadku dochodów z PIT, co może okazać się zgubne dla budżetu miasta.

Na dzisiejszej sesji rada przyjęła uchwałę, według której wszystkie gospodarstwa domowe w mieście będzie obowiązywała wspólna zasada naliczania opłat za odbiór odpadów komunalnych. Zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami, w domach jednorodzinnych miały być one uzależnione od liczby osób zamieszkujących w gospodarstwie domowym, a podstawą naliczeń w blokach byłaby ilość zużytej wody. Radni uznali, że to zróżnicowanie nie jest sprawiedliwe.

Do zmiany zasad przekonywali głównie radni PiS, którzy powoływali się na opinie prezesów bielskich spółdzielni mieszkaniowych. Pod protestem przeciwko metodzie wodnej podpisało się też kilkuset bielszczan. Dziś podczas ożywionej dyskusji polemizowali z nimi radni klubu PO, którzy uważają, że owszem, trzeba zmienić system, ale najlepszym rozwiązaniem jest przyjęcie dla wszystkich gospodarstw metody? wodnej. - Prawe i sprawiedliwe jest to - mówił radny Krzysztof Michalski - aby każdy płacił za swoje śmieci. Jego zdaniem, nie można ulegać populizmowi i postulatom ?jakiejś agresywnej grupy?.

Także prezydent Jacek Krywult podkreślał, że ilość zużytej wody jest najbardziej sprawiedliwym i obiektywnym kryterium naliczania opłat, ale musi ulec pod naciskiem społecznym. - Czasem wsłuchujemy się w głos mieszkańców - przekonywał prezydent miasta. Przyznał, że dzięki zmianie systemu władza odeprze zarzut, że ?segreguje bielszczan?. W głosowaniu większość radnych (15 głosów "za" oraz po cztery przeciw lub wstrzymujących się) opowiedziała się za przyjęciem jednej zasady naliczania opłat za odprowadzanie śmieci - od liczby osób zamieszkałych w gospodarstwie domowym.

Tak więc od 1 lipca br. w przypadku selektywnego zbierania odpadów komunalnych stawka miesięcznej opłaty będzie wynosiła 13 zł dla jednoosobowego gospodarstwa i 13 zl za każdą kolejną osobę (21 zł bez selekcji). Radny PiS, Roman Matyja uważa, że jest to kwota wygórowana. Jego zdaniem, opłata powinna wynieść 10 zł (ze selekcjonowane odpady) od osoby zamieszkujacej w gospodarstwie. Tyle, że tak naprawdę nie bardzo wiadomo, co oznacza pojęcie "zamieszkiwanie". Czy wystarczy przebywać pod danym adresem jedną, a może dwie doby? W tej sytuacji nie można wykluczyć dowolnej interpretacji nowego obowiązku przez obywateli.

Prezydent, który zgłosił projekt uchwały obawia się, że rezultatem tego rozwiązania będzie spadek dochodów z PIT w budżecie miasta. Przekonywał, że znaczna część właścicieli czworonogów nie płaci podatku od posiadania psa, a telewidzów - abonamentu RTV. Dlatego naiwnością jest twierdzenie, że zgodnie z prawdą poinformują teraz spółdzielnie, ile osób zamieszkuje w ich gospodarstwie domowym. Może się więc nagle okazać, że w Bielsku-Białej mieszka zaledwie 120 tys. osób i aby załatać dziurę w budżecie powstałą z winy tych, którzy nie płacą, trzeba będzie podwyższyć ceny za odprowadzanie odpadów.

Jacek Krywult zapowiedział, że jeśli po wejściu nowych przepisów śmieciowych w życie władze stwierdzą realne zagrożenie dla budżetu gminy, to w trybie nagłym system zostanie zmieniony tak, aby wszyscy niezależnie od miejsca zamieszkania płacili według ilości zużytej wody. Do szczegółów dzisiejszej dyskusji wrócimy w kolejnych publikacjach.

rok