W drodze na egzamin na prawo jazdy kursantka zderzyła się z toyotą, którą kierował egzaminator - napisaliśmy wczoraj w artykule Egzaminator nie ustąpił kursantce. Dziś policja przyznała się do błędu i opublikowała sprostowanie. To nie był egzaminator.

Wyjeżdżając z podporządkowanej ulicy, 65-letni kierowca toyoty nie ustąpił pierwszeństwa 38-letniej kobiecie, która kierowała oplem astrą i doprowadził do zderzenia obu pojazdów. Na szczęście, nikt nie ucierpiał. Skierowane na miejsce policjantki z drogówki ustaliły, że kierująca oplem nie posiadała uprawnień do prowadzenia pojazdów mechanicznych.

Mieszkanka Skoczowa jechała właśnie na plac manewrowy na egzamin na prawo jazdy. Było to jej czwarte podejście do tego egzaminu. Kobieta została ukarana mandatem w wysokości 500 zł. Sprawca kolizji za spowodowanie zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym otrzymał mandat w wysokości 250 zł i sześć punktów karnych.

bb

Dziś, tj. 29 maja na stronie internetowej KMP w Bielsku-Białej ukazał sie komunikat podpisany przez kom. Elwirę Jurasz, oficera prasowego bielskiej policji. Policjantka przyznaje sie do błędu. Wbrew temu, co napisaliśmy, sprawcą kolizji nie był egzaminator. 65-letni kierowca toyoty jest pracownikiem jednego z ośrodków egzaminacyjnych i nie ma uprawnień egzaminatora.

 - Mundurowe, które realizowały czynności na miejscu kolizji zasugerowały się noszoną przez mężczyznę plakietką tej instytucji oraz faktem, że podróżował służbowym pojazdem. Za pomyłkę wszystkich zainteresowanych przepraszam i zobowiązuję się do rzetelnego weryfikowania informacji podawanych mi przez policjantów realizujących czynności na miejscu zdarzenia. Wyrażam nadzieję, iż ten jednorazowy incydent nie wpłynie na postrzeganie przez Państwa wiarygodności przygotowywanych przeze mnie komunikatów - napisała kom. Jurasz.

Ze swojej strony Redakcja przeprasza wszystkich Czytelników, którzy mogli poczuć się dotknięci naszą publikacją. W artykule wykorzystaliśmy informacje uzyskane od policji, które okazały się nieścisłe.

Robert Kowal