Bielski Ratusz za wszelką cenę chciał uniemożliwić przeprowadzenie akcji zbierania zegarków dla ministra Nowaka zorganizowanej przez posła Stanisława Piętę i zakazał organizatorom zgromadzenia. Na tyle nieudolnie, że spotkał się z ripostą wojewody.

Do tego humorystycznego w wymowie happeningu doszło w miniony wtorek (pisaliśmy o nim w artykule Poseł ma zegarki dla ministra). Okazuje się, że o mały włos byłoby to zgromadzenie nielegalne. W piśmie będącym odpowiedzą na zgłoszenie zorganizowania zgromadzenia urzędnik działający z upoważnienia prezydenta miasta odmówił udzielenia zezwolenia. Według niego, zawiadomienie o zgromadzeniu wpłynęło do Urzędu Miejskiego za późno, ?nie dotrzymując 3-dniowego terminu na jego złożenie? (data wpływu pisma organizatora, to 17 maja) przez co urząd nie miał możliwości odpowiedniego zabezpieczenia imprezy, np. przez służby porządkowe.

Ale organizator nie złożył broni i odwołał się od decyzji magistratu do Wojewody Śląskiego, upierając się, że termin - jego zdaniem - został dotrzymany. - Zgłoszone przeze mnie zgromadzenie nie przewiduje żadnej pomocy ze strony Urzędu Miasta ani organów porządkowych, nie przewiduje także żadnych utrudnień w ruchu - dzięki czemu w minimalnym stopniu absorbuje czas pracy urzędników - argumentował organizator w piśmie przesłanym do Katowic.

Wojewoda przyznał rację organizatorowi zgromadzenia i uchylił decyzję bielskiego Ratusza. Wytknął też podwładnym prezydenta Jacka Krywulta, iż wprowadzili wnioskodawcę w błąd, informując go, że odwołanie od decyzji musi złożyć za pośrednictwem Prezydenta Miasta. Wojewoda podkreślił, że obowiązujące przepisy nie przesądzają o niedotrzymaniu terminu zawiadomienia na trzy dni przed datą zgromadzenia. Nie było więc żadnych podstaw prawnych do zakazu zorganizowania tego wydarzenia publicznego.

ko