Do tej pory prezydent Jacek Krywult dbał o swój wizerunek publiczny jako decydenta nie ulegającego presji innych. Bieg wydarzeń związanych z tzw. rewolucją śmieciową sprawił jednak, że zdecydował się pójść na rękę dużej części mieszkańców Bielska-Białej, zmieniając zdanie w sprawie zasady odpłatności za odbiór odpadów z budynków wielorodzinnych.

Jak informowaliśmy w artykule Jedna metoda odpłatności za śmieci?, na sesję Rady Miejskiej, która odbędzie się 28 maja przygotowano projekt uchwały przewidującej jednolity system naliczania odpłatności za odbiór odpadów komunalnych od mieszkańców. Obecnie obowiązuje uchwała, która dzieli bielszczan w zależności od miejsca zamieszkania. Zgodnie z jej postanowieniami, w domach jednorodzinnych opłata za wywóz śmieci będzie od lipca zależna od liczby osób zamieszkujących daną nieruchomość. Z kolei bielszczanie z budynków wielorodzinnych byli już praktycznie przygotowani na rachunki według ilości zużytej wody.

Osobiście podjął decyzję

W projekcie nowej uchwały Ratusz rezygnuje z rozwiązań, które miały wejść w życie na początku lipca. Co się stało? - Prezydent osobiście podjął decyzję, dochodząc do wniosku, że nie będzie na siłę wprowadzał metody, której bielszczanie nie akceptują - informuje nas rzecznik bielskiego magistratu Tomasz Ficoń, który przyznaje, że podjęta wcześniej uchwała w sprawie naliczania opłat od ilości zużytej wody podzieliła mieszkańców na dwa obozy.

 - Nie możemy tego robić, bo to ma być metoda zrozumiała dla bielszczan. Niestety, mimo wielu spotkań, tłumaczeń przez kilka miesięcy, nie spotkała się ona z akceptacją. Dlatego chcemy to zmienić - dodaje rzecznik.

Nowe ceny od 1 lipca

Z tłumaczenia rzecznika Urzędu Miejskiego w Bielsku-Białej wynika, że prezydent i jego urzędnicy są nadal przekonani o wyższości ?metody wodnej? nad pozostałymi systemami. - Z naszych analiz wynika, że ta metoda byłaby bardziej opłacalna dla lokatorów budynków wielorodzinnych - zapewnia Tomasz Ficoń. - Tym bardziej, że już uchwalone ceny odbioru śmieci mogą jeszcze ulec zmianie po rozstrzygnięciu przetargu, w którym wyłoniona zostanie firma odbierająca odpady od mieszkańców.

Przekonanie to, jak się okazuje, legło u podstaw wprowadzenia zasad, które teraz będą zmieniane. W ratuszu powiedziano nam też, że nowelizacja przepisów nie opóźni terminu wprowadzenia zmian w życie. - Będzie tylko nieco więcej pracy dla urzędników, ale w końcu chodzi o to, aby nie doprowadzać do sztucznych podziałów - wyjaśnia rzecznik.

Krzysztof Oremus