Przedstawiony ostatnio przez Powiatową Stację Sanitarno-Epidemiologiczną w Bielsku-Białej raport na temat stanu sanitarnego miasta zaskoczył bielskie władze. W dziale poświęconym szkołom i placówkom oświatowym znaleźć można statystykę placówek, w których jest po prostu brudno. W takich sytuacjach często wystarczy mocniej pochylić się nad zwykłą? miotłą.

Informacja o stanie bezpieczeństwa sanitarnego Bielska-Białej została przedstawiona na kwietniowej sesji Rady Miejskiej przez powiatowego inspektora sanitarnego dr. Jarosława Rutkiewicza. - Jak to, przecież tyle pieniędzy przeznaczamy na oświatę - mówił zaskoczony prezydent Jacek Krywult. - Najwyraźniej trzeba będzie porządnie to wszystko skontrolować.

Jest lepiej, ale?

Raport dotyczy m.in. stanu miejskiej oświaty w roku 2012. Kontrolerzy sanepidu pojawili się w sumie w 117 placówkach oświatowych, czyli szkołach, przedszkolach, żłobkach, bursach i internatach. Zwracali szczególną uwagę na stan sanitarny, utrzymanie odpowiedniej higieny, stan techniczny budynków, wyposażenie sal lekcyjnych, a także czystość i warunki, w jakich przebywała młodzież.

W rezultacie kontroli stwierdzono, że w bielskich szkołach i przedszkolach z roku na rok poprawia się stan techniczny budynków i tzw. infrastruktury. W minionym roku ujawniono jednak sporo nieprawidłowości, czego dowodem jest wydanie aż 68 decyzji administracyjnych, w których zaleca się dyrekcjom placówek zlikwidowanie usterek. Aż 23 proc. skontrolowanych szkół nie miało odpowiednich warunków do przeprowadzania lekcji wychowania fizycznego. W kilku placówkach dopatrzono się braku ciepłej wody w toaletach, a nawet zbyt małej ilości mydła, ręczników jednorazowych i pojemników na papier toaletowy. W siedmiu szkołach było brudno.

Sanepid badał też, czy bielscy uczniowie posiadają w salach lekcyjnych odpowiednie ławki i krzesła. Sprawdzono 26 klas, czyli w sumie 542 stanowiska uczniowskie i przedszkolne. Okazało się, że aż 189 tzw. mebli edukacyjnych należy wymienić. Zdaniem kontrolujących, niedopasowanie ławek szkolnych i krzeseł do wzrostu uczniów wciąż jest problemem w bielskich szkołach.

Co na to władze miasta?

 - Zajęliśmy się tym, bo chcemy, aby wszystkie dzieci i młodzież miały takie same warunki nauki czy zabawy - twierdzi Tomasz Ficoń, rzecznik prasowy bielskiego Ratusza. - Na początek zwróciliśmy się do Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej o szczegółowy wykaz placówek, w których wykryto nieprawidłowości.

Rzecznik tłumaczy, że raport jest zbyt ogólny. - Być może nie chodzi tu o publiczne szkoły czy przedszkola, a na przykład prywatne - dodaje Tomasz Ficoń. Jeśli jednak okaże się, że wśród placówek wskazanych przez sanepid są prowadzone przez gminę, wówczas dojdzie w nich do szczegółowej kontroli.

Krzysztof Oremus