Miejski ośrodek rekreacyjny na stoku Dębowca działa zaledwie od kilku miesięcy, a już wielomilionową inwestycję czekają poprawki. Głównym problemem jego użytkowników jest brak dostatecznej liczby miejsc parkingowych. Niewykluczone jednak, że modernizację przejdzie również trasa narciarska, która w środkowej strefie jest zbyt stroma.

W ostatnich dniach kolej kanapowa na Dębowcu przeszła gruntowny przegląd, a zarząd spółki ZIAD, która jest operatorem obiektu, przygotowywał bilans ekonomiczny za pierwszy okres użytkowania ośrodka. - Do spotkania z przedstawicielami gminy dojdzie jeszcze w maju. Przedstawimy wtedy sprawozdanie z sezonu zimowego - mówi Marek Hetnał, wiceprezes ZIAD, który nie chce rozmawiać na temat raportu finansowego zanim bilans nie dotrze do Ratusza.

Brakuje miejsc parkingowych

Jak przyznaje prezes Hetnał, w najbliższych tygodniach w ośrodku trzeba będzie przeprowadzić prace modernizacyjne. Głównym problemem dla osób korzystających z dobrodziejstw "Dębowca" jest zbyt mała liczba miejsc parkingowych. Ta sprawa traktowana jest priorytetowo przez władze ZIAD-u. - Bierzemy pod uwagę możliwość ewentualnego poszerzenia ulicy Karbowej. Tak, aby udostępnić gościom kilkanaście kolejnych bezpłatnych miejsc postojowych - informuje nasz rozmówca. W tej sytuacji niezbędne będą uzgodnienia z Miejskim Zarządem Dróg. Trudno oczekiwać, by obecny parking przy dolnej stacji kolejki został powiększony, gdyż teren wokół jest własnością prywatną.

Nadal dostępny będzie parking przy hali widowiskowo-sportowej, ale żeby do niego dotrzeć, osoby korzystające z ośrodka muszą przejść dystans ok. 250 metrów. Tymczasem masowy ruch pieszych ulicą Karbową nie podoba się policji. Dlatego w spółce ZIAD rozważano pomysł dowożenia narciarzy pod kolejkę specjalnym busem. - Powstaje jednak pytanie, kto za tego typu środek transportu będzie płacił - tłumaczy wiceprezes.

Trasę trzeba wyprofilować

Okazuje się, że w czasie zaledwie kilkumiesięcznej eksploatacji ośrodek zebrał sporo uwag krytycznych ze strony narciarzy. - Niezbędne będzie wyprofilowanie stoku w środkowej fazie, gdzie aktualnie znajduje się zbyt duże nachylenie. Z tego powodu występuje problem z odpowiednim naśnieżeniem tego fragmentu trasy. Nawet najlepszej klasy ratrak nie daje rady - mówi przedstawiciel operatora ośrodka.

Na fatalną lokalizację wyciągu orczykowego dla najmłodszych zwracali z kolei uwagę opiekunowie szkółek narciarskich. - Wyciąg orczykowy jest elementem ruchomym. Tak więc mamy możliwość zdemontowania go i zmiany jego lokalizacji - dodaje Marek Hetnał. 

Wiceprezes przyznaje, że stok narciarski nie może być czynny przez cały rok. - Nie ma możliwości instalacji nawierzchni igielitowej - tłumaczy. Prawdopodobnie nie dojdzie też do poszerzenia trasy, gdyż ośrodek i jego okolice położony jest w zdecydowanej większości na działkach prywatnych, które w tej sytuacji należałoby wydzierżawić.

Bartłomiej Kawalec