Noworodek leżał w bramie
Magdalena R., Katarzyna W., Barbara Z. Takich matek jest znacznie więcej, lecz o niektórych nigdy nie usłyszymy. Dlaczego zabiły własne dzieci? Przecież mogły je oddać do domu dziecka czy anonimowo komuś podrzucić, dając im szansę przeżycia. Miejscem, w którym bez wyjaśnień można zostawić swoje dziecko jest Okno Życia w bielskim Lipniku.
W całym kraju jest kilkadziesiąt takich miejsc. Na szczęście, alarm zamontowany w bielskim Oknie Życia przy ul. Ks. Brzóski 3A jeszcze nigdy nie zadzwonił. - Był natomiast jeden przypadek porzuconego noworodka, który cudem przeżył. To historia sprzed dziewięciu lat - wspomina Elwira Jurasz, rzeczniczka bielskiej policji.
Anioł Stróż zimową porą
Był chłodny grudniowy wieczór 2004 roku. Termometr wskazywał najwyżej dwa stopnie powyżej zera. Ok. godz. 22 ul. Cechową szedł 23-letni wówczas Tomek. Nagle usłyszał płacz. Szybko zorientował się, skąd dobiega i udał się w tamtą stronę. Noworodek leżał na ziemi zawinięty w pluszowy koc, tuż obok drzwi wejściowych do jednej z kamienic. Mogły minąć najwyżej trzy godziny od porodu. Choć chłopak był zszokowany ?znaleziskiem?, zachował zimną krew i zawiózł zawiniątko do Szpitala Wojewódzkiego.
Wyziębiona dziewczynka ważyła niecałe dwa kilogramy i wykazywała cechy wcześniaka. Lekarze mieli później powiedzieć, że Anioł Stróż w postaci Tomka uratował dziecku życie. Gdyby chłopak znalazł Ewę (bo tak nazwały ją pielęgniarki) godzinę później, mogło być za późno. Mimo poszukiwań i komunikatów w lokalnych mediach, nie udało się odnaleźć rodziców dziecka.
Dlaczego zabijają?
Ale mała Ewa przeżyła. Osoba, która zostawiła ją w kamienicy nie zasługuje na oklaski, choć dała jej szansę na znalezienie nowej rodziny i względnie normalne życie. Dlaczego więc niektóre matki nie dają tej szansy swoim dzieciom? Siostra Natanela Biżek ze Zgromadzenia Córek Bożej Miłości w Bielsku-Białej, które sprawuje opiekę nad lipnickim oknem, nie umie odpowiedzieć na to pytanie.
- Szok poporodowy? Czasem kobiety już w ciąży nie chcą dziecka, które noszą pod sercem. Może gdyby wcześniej miały opiekę psychologa, to udałoby się je namówić do oddania dziecka? - pyta retorycznie siostra i wspomina historię pewnej dziewczyny, która będąc w ciąży, trafiła do prowadzonego przez siostry Domu Matki i Dziecka. Młoda kobieta oświadczyła, że nie chce dziecka. Siostry zaopiekowały się nią i zaraz po porodzie oddała noworodka. Dzięki temu maluch przeżył.
Rozstanie bez wyjaśnień
Matka może zrzec się praw rodzicielskich, co umożliwia szybsza adopcję. Podobnie, jak adopcja ze wskazaniem (kto ma być prawnym opiekunem dziecka). Pozostawienie dziecka w Oknie Życia nie skutkuje w ten sposób, bo rodzice, którzy pozostają anonimowi, nie są pozbawiani praw rodzicielskich. Ale im dzieciątko jest młodsze, tym ma większą szansę na znalezienie nowego domu.
Okno jest otwierane z zewnątrz, ogrzewane i wentylowane. Po otwarciu, uruchamia się sygnał alarmowy informujący o tym odpowiednią osobę. - Na szczęście, sygnał w naszym oknie nie został jeszcze nigdy uruchomiony. Może za rok, dwa lub pięć uratuje życie jakiemuś dziecku? Tymczasem ?jeść nie woła? i nie musimy do niego dokładać.
Z libacji do domu dziecka
Dyrektorka Zespołu Placówek Opiekuńczo-Wychowawczych w Bielsku-Białej Małgorzata Maderak-Hoza zapewnia, że także im nikt nie podrzuca noworodków. - Kilka lat temu rodzice przyjechali do nas prosto ze szpitala z trzydniowym noworodkiem. Młodzi ludzie, ciąża była ukrywana. Chciałam namówić ich, żeby dziewczyna poszła do Donu Matki i Dziecka, ale odmówili. Na szczęście, zrzekli się praw, co dało szansę na szybką adopcję.
Był to jedyny noworodek przyniesiony bezpośrednio do domu dziecka. Znacznie częściej (3-4 razy w roku) zdarzają się przypadki, że do placówki trafiają dzieci pozostawione po porodzie w szpitalu. Czasem schronienie w domu dziecka znajdują maluszki przywiezione przez policję prosto z libacji alkoholowej.
Magdalena Dydo-Pyrchla
Komentarze 7
Co ciekawe zawsze się znajdą skrajni kretyni co twierdzą ,że księża i katecheci uczą iż sex służy prokreacji i żeby tym sposobem było więcej katolików.

Klauzula informacyjna ›