Coraz dłużej żyjemy i? coraz więcej chorujemy. Według prognoz Światowej Organizacji Zdrowia, największym zabójcą XXI wieku będzie rak. W ciągu najbliższych 20 lat ma nastąpić podwojenie zachorowań na różnego rodzaju nowotwory. Nie ma co ukrywać, że problem dotyczy również mieszkańców Bielska-Białej. Czy bielskie szpitale gotowe są na przyjęcie coraz większej liczby pacjentów?

Rafał Muchacki, chirurg onkolog oraz dyrektor Beskidzkiego Centrum Onkologicznego - Szpital Miejski im Jana Pawła II w Bielsku-Białej przyznaje, że także w prowadzonej przez niego placówce obserwuje się gwałtowny wzrost liczby chorych ludzi. - Dwadzieścia lat temu było to 85 tys. przypadków rocznie. Obecnie jest ich dwa razy więcej, a perspektywy na kolejne lata są bardzo niepokojące - wyjaśnia.

Bezwględny przeciwnik

Ćwierć wieku temu na oddziale chirurgii onkologicznej beskidzkiego centrum onkologicznego wykonywano rocznie 650 operacji. Obecnie operuje się 3,5 tys. pacjentów! - Dane są zatrważające. Nowotwory są chorobami ludzi dojrzałych. Mamy coraz więcej chorych po 40. czy 50. roku życia - mówi Rafał Muchacki.

W ostatnich trzech latach drastycznie wzrosła również liczba pacjentów, którzy leczą się w poradni hematologicznej beskidzkiego centrum onkologicznego. Rocznie udzielanych jest w niej kilkadziesiąt tysięcy porad. Są przypadki białaczki, różnego rodzaju chłonniaki. Lista chorób, które niszczą organizmy pacjentów, jest długa.

Od kilku lat w bielskich szpitalach realizowane są inwestycje, dzięki którym mieszkańcy miasta i regionu mogą liczyć na lepszą opiekę szpitalną. Niedawno w bielskim Szpitalu Wojewódzkim otwarto oddział chorób wewnętrznych i hematologii z 33 łóżkami szpitalnymi i trzema stanowiskami do chemioterapii dziennej. W najbliższych latach oddział hematologii ma powstać również w jednym z budynków szpitala przy ul. Wyspiańskiego. - Mamy już gotowy projekt. Część budynku będzie zajmowało specjalistyczne laboratorium, a reszta przeznaczona zostanie na oddział - informuje dyrektor Muchacki.

Medycyna daje radę

Onkolodzy potrafią już wyleczyć 80 proc. rodzajów nowotworów, lecz nadal część pacjentów przegrywa walkę z rakiem. Każdy ma prawo godnie umrzeć. Dlatego bielski samorząd zdecydował się na kompleksowy remont szpitala przy ul. Emilii Plater. Przez wiele lat, ze względu na zły stan techniczny, wykorzystywano jedynie część obiektu. Obecnie dzięki remontowi, który kosztował ponad 8,5 mln zł, znalazły się w nim m.in. oddział medycyny paliatywnej, zakład pielęgnacyjno-opiekuńczy z łóżkami dla pacjentów wentylowanych mechanicznie i poradnia medycyny paliatywnej.

Placówkę wyposażono w sprzęt wartości 2,2 mln zł. - Gdyby nie ta inwestycja, obiekt trzeba byłoby zamknąć, bo nie spełniał większość norm - podkreśla Tomasz Ficoń, rzecznik Urzędu Miejskiego w Bielsku-Białej.

W przyszłości nieuleczalnie chorzy pacjenci trafiać będą również do bielskiego hospicjum, które dzięki zaangażowaniu członków Salwatoriańskiego Stowarzyszenia Hospicyjnego, miasta, a także datkom od ofiarodawców od trzech lat powstaje przy ul. Zdrojowej. Wyposażone zostanie w 30 łóżek, w dwuosobowych pokojach.

Lepiej zapobiegać niż leczyć

Naszym czytelnikom przypominamy, że wielu chorób, w tym nowotworowych, można uniknąć. Wystarczy skorzystać z pomocy specjalistów z poradni genetycznej beskidzkiego centrum onkologicznego. Lekarze alarmują, że co dziesiąty nowotwór ma podłoże genetyczne. Jeśli w rodzinie występowały już nowotwory, pacjent ma prawo do testów genetycznych, które pomagają wykryć zagrożenie. Dzięki badaniom w poradni, rakowi można skutecznie zapobiec.

Anna Szafrańska