Prezydent Bielska-Białej jest znużony interpelacjami w sprawie ośrodka rekreacyjnego na stoku Dębowca. Na ostatniej sesji Rady Miejskiej Jacek Krywult złożył deklarację, że na kolejne interpelacje nie będzie odpowiadał. Czy prezydent łamie prawo?

Na wtorkowej sesji (23 kwietnia) radny Grzegorz Puda złożył nową interpelację w sprawie ośrodka na Dębowcu. W odpowiedzi wyraźnie zdenerwowany prezydent miasta odparł, że ma dość śledztwa prowadzonego przez radnego, który pod pretekstem interpelacji próbuje kontrolować urząd. Tymczasem, zdaniem Jacka Krywulta, do kontroli upoważnione są tylko komisje Rady Miejskiej, w tym komisja rewizyjna.

Prezydent oświadczył, że na kolejne interpelacje radnego w sprawie Dębowca nie będzie odpowiadał. Jego deklaracja wywołała poruszenie nawet wśród radnych otwarcie popierających prezydenta. Przewodniczący Rady Miejskiej Ryszard Bałtycki powiedział, że rada nigdy dotąd nie reglamentowała prawa do złożenia interpelacji, poza tym, że powinna być ona zwięzła i rzeczowa. W podobnym tonie wypowiedział się radca prawny Ratusza Jacek Biel, który uznał, że ograniczenie prawa do interpelacji byłoby naruszeniem prawa obywatela do informacji publicznej.

Jacek Krywult zachęcił radnego Pudę, aby zainteresował prokuraturę swoimi wątpliwościami związanymi z budową ośrodka na Dębowcu. W interesie władz miasta sprawą powinna zająć się komisja rewizyjna Rady Miejskiej. Problem zainwestowania poważnych środków publicznych na gruntach nie należących do gminy musi zostać szczegółowo wyjaśniony. Prezydent poinformował, że obecnie w Ratuszu trwa kolejna kontrola inspektorów NIK.

Robert Kowal