Prezydent Bielska-Białej nie planuje na razie zmian w zasadach obliczania należności za odprowadzanie odpadów komunalnych. Z wnioskiem o ujednolicenie opłat wystąpili prezesi ośmiu bielskich spółdzielni mieszkaniowych.

Na list prezesów spółdzielni, którzy napisali w tej sprawie do władz miasta, powołał się radny Roman Matyja (PiS) w interpelacji wygłoszonej na wczorajszej sesji Rady Miejskiej. Radny wystąpił o rozważenie zmian w systemie naliczania należności za odprowadzanie śmieci w taki sposób, aby wszyscy bielszczanie - niezależnie od miejsca zamieszkania - byli równi wobec prawa. Przypomnijmy, że od lipca br. za odprowadzanie odpadów mieszkańcy bloków będą rozliczani według ilości zużytej wody, a w przypadku domów jednorodzinnych opłata zależeć ma od liczby zamieszkałych osób.

Prezesi chcą ujednolicenia stawek. Ich zdaniem, należność powinna zależeć od liczby osób w gospodarstwie domowym. Prezydent Bielska-Białej odpowiada, że szefowie spółdzielni są zmienni w poglądach, bo jeszcze niedawno dziękowali władzom miasta za przygotowanie nowego systemu gospodarki odpadami, w tym za nowe stawki opłat. - Maszyna ruszyła i nie można teraz niczego zmieniać - podkreśla Jacek Krywult. Prezydent nie wyklucza jednak korekt w drugiej połowie roku, gdy system już zacznie działać.

Radny Przemysław Drabek popiera postulat kolegi klubowego. Jego zdaniem, stawki powinny być identyczne dla wszystkich. Jeśli z różnych powodów nie będzie to możliwe, trzeba mieszkańcom dać prawo wyboru metody rozliczania za odprowadzanie śmieci.

rok