Opieka medyczna jest znakomita, a warunki bytowe - koszmarne. Tak kilkudniowy pobyt w Szpitalu Pediatrycznym zarządzanym przez powiat bielski opisała nam mieszkanka Bielska-Białej, Ilona Jafernik-Stolarczyk. Jej pięcioletni synek Wituś trafił na tzw. pododdział biegunkowy oddziału pediatrycznego tej placówki.

 - Mamo, ja tam straciłem rozum - wyznał tuż po wyjściu ze szpitala mały Witek, a jego mama wcale nie była takim stwierdzeniem zdziwiona. - Dzieciak zupełnie się zamknął w sobie, chociaż na co dzień jest urwisem - mówi Ilona Jafernik-Stolarczyk. - Byłam w szoku, gdy zobaczyłam, w jakich warunkach muszą przebywać na tym oddziale mali pacjenci. To przypomina lazaret, a nie szpital dziecięcy XXI wieku!

Jedna toaleta na korytarzu

Jak twierdzi nasza rozmówczyni, jej syn leżał w małej sali, gdzie upchanych jest kilka starych, obdrapanych z farby metalowych łóżeczek dziecięcych, podłoga pamięta zamierzchłe czasy, a meble wyglądają tak, jakby pozbierane były z kilku epok.

 - Gdy doliczyłam do małych pacjentów wszystkie ich matki i rodziny dzieciaków, na sali było ponad dwadzieścia osób. Mało się tam nie udusiliśmy z zaduchu - dodaje pani Ilona. Na sali przebywały dzieci w różnym wieku, wszystkie z biegunkami. W tym samym pomieszczeniu przewijano i karmiono pacjentów. Starsze dzieci mogły korzystać z jedynej toalety na korytarzu. - Szpital, a przynajmniej ta sala, przyprawia dorosłych o rozpacz, a co dopiero małe dzieciaki - zauważa bielszczanka. - Najgorsze jest to, że w całym mieście i okolicy nie ma innej placówki, gdzie można umieścić dziecko z takimi przypadkami. Człowiek jest zdany na miejsce przyprawiające o depresję.

Na to nie trzeba dotacji

Dyrektor Szpitala Pediatrycznego, Ryszard Odrzywołek: - To prawda, pododdział biegunkowy jest w tej chwili w opłakanym stanie. Czeka go remont generalny. Dyrektor twierdzi, że warunki w tym konkretnym pododdziale ulegną zmianie dopiero na przełomie obecnego i następnego roku.

 - To wina zaszłości - tłumaczy Ryszard Odrzywołek. - Nie da się wszystkiego w jednym czasie zmienić. Poza tym nasz szpital obsługuje pacjentów z miasta Bielsko-Biała oraz powiatów bielskiego i żywieckiego, a także części cieszyńskiego i pszczyńskiego. Mamy więc co robić.

A my mamy nadzieję, że zanim na biegunkowym dojdzie do prawdziwego remontu, władze szpitala staną na wysokości zadania i przynajmniej odnowią obskurnie wyglądające łóżeczka dla małych pacjentów. Na tę inwestycję z pewnością dotacji unijnej nie potrzeba.

KO, Katarzyna Górna-Oremus