W oczekiwaniu na sprawiedliwość
Według biegłych psychiatrów Janusz S., główny oskarżony w sprawie wypadku drogowego w Przybędzy, gdzie zginęło osiem osób, a 10 zostało rannych, nadal nie może uczestniczyć w procesie. Kolejna rozprawa miała odbyć się dzisiaj, ale nie doszło nawet do odczytania aktu oskarżenia.
Jak poinformował w środę Jarosław Sablik, rzecznik bielskiego Sądu Okręgowego, rozprawa została odroczona, gdyż zdaniem lekarzy, mężczyzna nie jest w stanie podjąć merytorycznej obrony. Z opinii biegłych wynika, że oskarżony przynajmniej przez dwa miesiące nie będzie jeszcze zdolny do uczestniczenia w procesie.
O zbadaniu mężczyzny przez biegłych psychiatrów zdecydował sędzia Wojciech Paluch na pierwszej rozprawie w lutym. Obrońca Janusza S., mec. Maciej Zubek podkreślał wtedy, że jego klient nie jest w stanie ?sensownie uczestniczyć? w procesie, gdyż znajduje się pod wpływem silnych środków uspokajających. Dlatego jak dotąd, prokuratorowi nie udało się nawet odczytać aktu oskarżenia (pisaliśmy o tym w artykule Oskarżonym zajmie się psychiatra).
Do wypadku doszło w marcu ub. roku. Górnicy z kopalni "Mysłowice-Wesoła" wracali z pracy busem. W Przybędzy w ich pojazd uderzył wózek do przewozu drewna ciągnięty przez ciężarówkę, którą kierował Janusz S. W wypadku zginęło osiem osób, a dziesięć zostało rannych. Januszowi S. postawiono zarzut umyślnego naruszenia zasad bezpieczeństwa. Grozi mu osiem lat więzienia.
sza

Klauzula informacyjna ›