Rodzina zastępcza może liczyć na wsparcie finansowe ze strony państwa, gdyż zgodnie z ustawą, na każde dziecko przysługuje comiesięczne świadczenie. Dla dziecka przebywającego w rodzinie spokrewnionej jest to kwota 660 zł, a na dziecko w rodzinie zawodowej i niezawodowej - 1000 zł. Czy na pomocy dzieciom można się dorobić?

Przed laty realizacją pomocy dla rodzin zastępczych powoływanych przez sądy zajmowały się kuratoria oświaty. Od stycznia 1999 roku obowiązki te przejęły powiaty. - Liczba rodzin zastępczych w naszym kraju wzrasta - mówi Aleksandra Ciaciura, dyrektor bielskiego Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. W 2004 roku w Polsce istniało 40 660 rodzin zastępczych, w których wychowywano 56 318 dzieci. W 2011 roku było ich już 44 834 dla 66 913 dzieci.

Rodziny zastępcze w Bielsku-Białej

Wzrost liczby rodzin zastępczych w skali kraju nie dotyczy jednak Bielska-Białej. W 2004 roku w naszym mieście funkcjonowało 256 takich rodzin wychowujących 330 dzieci. Obecnie w Bielsku-Białej mamy 177 rodzin zastępczych, w tym 109 spokrewnionych, gdzie dziecko jest pod opieką dziadków, rodzeństwa lub innego członka rodziny. Funkcjonuje też siedem rodzin zawodowych, które wychowują co najmniej troje dzieci. Gdyby jednak jedno z dzieci wymagało szczególnej opieki zdrowotnej, w takiej rodzinie nie może przebywać więcej niż troje podopiecznych. W 61 rodzinach niezawodowych wychowywane jest jedno lub dwoje dzieci.

Rodzina zastępcza jest formą czasowej opieki nad dzieckiem. Przyznawana jest w przypadku, gdy biologiczni rodzice nie są w stanie zapewnić dziecku prawidłowej opieki. Ale nie tylko problemy finansowe są przyczyną oddania dziecka przez rodziców biologicznych. - Jako uzasadnienie podają często bezradność w sprawach opiekuńczo - wychowawczych czy uzależnienia - podkreśla Iwona Kozioł-Kasperek z bielskiego MOPS.

 - Staramy się, by dziecko przebywało w rodzinie zastępczej tymczasowo - mówi Aleksandra Ciaciura. - Ważne jest, by potem wróciło do rodziny biologicznej - dodaje. Ale Iwona Kozioł-Kasperek podkreśla, że są takie rodziny biologiczne, które nie odzyskały swoich dzieci. - Rodziny te nie starały się, by utrzymać kontakt z dzieckiem, nie próbowały zmienić swojego trybu życia - mówi.

Wniosek, opinia i szkolenie

Wymagania, które muszą spełnić przyszli rodzice określa ustawa o wspieraniu rodziny i systemie pieczy społecznej. Zgodnie z jej postanowieniami, pełnienie funkcji rodziny zastępczej może być powierzone osobom, które nie są i nie były pozbawione władzy rodzicielskiej lub władza ta nie jest im ograniczona i zawieszona. Przyszli rodzice nie mogą być również ograniczeni w zdolności do czynności prawnych albo skazani prawomocnym wyrokiem za przestępstwo. Ważne jest orzeczenie o zdolności do sprawowania właściwej opieki nad dzieckiem, które musi być potwierdzone zaświadczeniami o braku przeciwwskazań zdrowotnych do pełnienia funkcji rodziny zastępczej. Trzeba przebywać na terytorium Polski oraz posiadać odpowiednie warunki bytowe i mieszkaniowe, umożliwiające zaspokojenie potrzeb dziecka.

Kandydaci na rodzinę zastępczą muszą najpierw złożyć odpowiedni wniosek. Pracownik bielskiego MOPS dokonuje oceny, czy dana rodzina spełnia wszystkie formalne warunki i odwiedza ją w miejscu zamieszkania. - Poznaje wtedy wszystkich członków rodziny, pyta o motywy tej ważnej decyzji, organizację czasu wolnego dziecka, zainteresowania rodziców, edukację - tłumaczy Aleksandra Ciaciura. - Pracownik prosi również o opinię sąsiadów na temat przyszłej rodziny zastępczej - dodaje. Koordynator odwiedza także rodzinę biologiczną dziecka.

Jak podkreśla kierownik bielskiego MOPS, o opiekę nad dzieckiem starają się zarówno pary bezdzietne, jak i te, które posiadają potomstwo. Osoby, które starają się o opiekę nad dzieckiem muszą przejść szkolenie, które trwa około trzy miesiące. Dopiero po ukończeniu tego etapu są wprowadzane do rejestru kandydatów. Dziecko zostaje umieszczone w rodzinie zastępczej zawsze z mocy postanowienia sądu. W domu takiej rodziny co miesiąc pojawia się koordynator. Sprawdza, czy dziecko wychowywane jest w odpowiednich warunkach.

Etat: rodzina zastępcza

Rodzina zastępcza może liczyć na wsparcie finansowe ze strony państwa. Zgodnie z ustawą, na każde dziecko przysługuje comiesięczne świadczenie. Dla dziecka przebywającego w rodzinie spokrewnionej jest to kwota 660 zł, a na dziecko w rodzinie zawodowej i niezawodowej - 1000 zł. W przypadku, gdy dziecko jest niepełnosprawne, rodzice otrzymują dodatkowe wsparcie w wysokości 200 zł miesięcznie. Aleksandra Ciaciura poinformowała nas, że rodziny zawodowe dostają ponadto comiesięczne wynagrodzenie nie mniejsze niż 2000 zł. Ośrodek zawiera z nimi umowę zlecenie.

W MOPS mają świadomość, że chęć zdobycia dodatkowych pieniędzy może być dla niektórych osób podstawową przyczyną zabiegów o opiekę nad dzieckiem. Pracownicy społeczni potrafią jednak dostrzec, kiedy rodzina podejmuje taką decyzję wyłącznie ze względów finansowych. - Przykładem może być zabieranie dziecka z przedszkola wcześniej, żeby nie płacić za dodatkowe godziny - mówi Irena Kozioł-Kasperek.

Rodziny zastępcze mogą korzystać z darmowego poradnictwa psychologicznego, mediacji rodzinnych i wsparcia wolontariuszy. To ważne, gdyż dzieci w wieku szkolnym często mają problemy z nauką, co wynika z zaszłości w rodzinie biologicznej. Cierpią również na zaburzenia emocjonalne. Zrywają przecież więź ze swoją rodziną, aby trafić do nowej. Czasem nie uznają autorytetu rodzica zastępczego. - Często w biologicznej rodzinie dziecka nie obowiązywały żadne zasady. Nagle trzeba się dostosować i pojawia się problem - tłumaczy Gabriela Bret-Kozłowska, organizator szkoleń dla rodzin zastępczych z bielskiego MOPS.

Burzą stereotypy

Rodzinę zastępczą dla trójki dzieci stworzyli Izabela i Mirosław Pudełek z Bielska-Białej. Są małżeństwem z 20-letnim stażem, nie mogą mieć własnych dzieci. Dwóch chłopców i dziewczynka są dla nich wielką radością. - Bardzo chcieliśmy dać tym dzieciom dom - mówi zastępcza mama. - Uczyliśmy się siebie nawzajem.

Na pierwszego synka czekali miesiąc. Potem spotykali się, poznawali. - Była w nim taka potrzeba miłości. Zapytał nas, czy jesteśmy rodziną zastępczą. Gdy potwierdziliśmy, usłyszeliśmy pytanie - A czy moglibyście być moją rodziną? - wspomina Izabela Pudełek. Teraz Arek ma 11 lat.

Po ośmiu miesiącach dostali telefon, że mogą wziąć pod opiekę rodzeństwo dzieci. Nie wahali się. Ola miała 1,5 roku, gdy trafiła do "nowej" rodziny. Obecnie ma 3,5 i nie może doczekać się, jak pójdzie do przedszkola. Drugi chłopczyk, Krzyś, ma dziś 5 lat.

Dzieci spotykają się z biologiczną rodziną. - Burzy to zasady, których ich nauczyliśmy - mówi pani Izabela. - Często z takich wizyt wracają nastawione przeciwko nam, buntują się - dodaje. Podkreśla jednak, że kontakty między rodzinami są poprawne. - Rodzina zastępcza musi zdawać sobie sprawę, że zawsze pozostanie tą drugą w życiu dziecka.

Zachęcają inne rodziny

Pan Mirosław wie, co o rodzinach zastępczych myśli społeczeństwo. - W gazetach, programach telewizyjnych możemy przeczytać i posłuchać o korzyściach finansowych dla takich rodzin - mówi. - Niejeden myśli, że rodzina zastępcza kieruje się tylko chęcią zysku - dodaje z goryczą.

Przykład rodziny Pudelków dowodzi jednak, że jest to błędne myślenie. Mimo wszystko pani Izabela podkreśla, że bez wsparcia finansowego państwa nie byliby w stanie utrzymać trójki dzieci. - Jeśli ktoś zarzuca nam chęć wzbogacenia się na dziecku, to radzę: idź na szkolenie, spróbuj, przekonaj się, jaka to ciężka praca.

Małżeństwo cieszy się, gdy może coś przekazać dzieciom, nauczyć je czegoś nowego. - Arek już lepiej gra w szachy niż ja - śmieje się zastępczy tata. Izabela Pudełek zachęca inne rodziny do stworzenia dzieciom domu. Podkreśla, że warto podjąć to ryzyko. - Nie żałujemy ani jednej decyzji. Uśmiech dzieci daje nam wielką satysfakcję i radość - podsumowuje.

Tekst i foto: Anna Bodzek