Jeszcze rajdy nie umarły
Pogłoski o mojej śmierci były mocno przesadzone... To znane stwierdzenie, którego autorem jest Mark Twain, jak ulał pasuje do sytuacji wokół Rodzinnych Rajdów Rowerowych w Bielsku-Białej. Jesienią ub. roku organizatorzy imprezy niespodziewanie ogłosili, że kończą ?przygodę? z rajdami.
33. Rodzinny Rajd Rowerowy, który 23 września ub. roku przejechał przez stolicę Podbeskidzia, miał być ostatnim w kilkunastoletniej historii imprezy. Tymczasem 21 kwietnia miłośnicy rowerowej turystyki i rekreacji spotkają się na starcie 34 rajdu! Co się stało, że rajdowy cykl jednak udało się uratować? Aby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba się cofnąć do jesieni ub. roku i przypomnieć argumenty, którymi organizator Rodzinnych Rajdów Rowerowych, czyli Beskidzkie Stowarzyszenie Cyklistów, uzasadniał tyleż nagłą, co zaskakującą decyzję o zakończeniu organizacji rajdowej imprezy.
Rodzinne Rajdy Rowerowe na Podbeskidziu stworzyła 17 lat temu Grażyna Staniszewska. Idea, by w samym tylko Bielsku-Białej dwa razy w roku, wiosną i jesienią, miłośnicy rowerowej turystyki i rekreacji spotykali się na wielkim, wspólnym rajdzie, okazała się strzałem w dziesiątkę. Na Bielskim Rodzinnym Rajdzie Rowerowym, od początku odbywającym się pod patronatem prasowym ?Kroniki Beskidzkiej?, zaczęły się pojawiać tłumy cyklistów. Były czasy, że z bielskiego placu Ratuszowego, z którego rajdowy peleton zawsze startował na liczącą zwykle 35-40 kilometrów trasę rajdu, wyruszały przeszło trzy tysiące cyklistów. Nie tylko z Bielska-Białej oraz Podbeskidzia, ale również z dalszych regionów, a nawet z zagranicy. Nie po to by się ścigać, bo kolejność na mecie nigdy się nie liczyła, ale by wspólnie jechać, bawić się i dotrzeć na metę.
Dlatego rajdy Grażyny Staniszewskiej ze swoimi znakami rozpoznawczymi - wyborem najliczniejszej rodziny, najstarszego i najmłodszego uczestnika - bardzo szybko przestały być zwykłą imprezą, a stały się wydarzeniem, wręcz zjawiskiem społecznym. I choć w ostatnich latach Rodzinny Rajd Rowerowy w Bielsku-Białej przestał być wyjątkowy, bo podobne imprezy odbywają się teraz w większości gmin, nawet dużo mniejszych, nie można powiedzieć, że impreza wyczerpała swoją formułę. Na starcie 33. rajdu jesienią ub. roku stanęło ponad półtora tysiąca cyklistów! I to nie dlatego, że miał być rajdem ostatnim, a więc historycznym, bo o tym większość uczestników dowiedziała się dopiero na starcie...
Jak nie wiadomo o co chodzi, to zwykle chodzi o pieniądze. I właśnie głównie finansowymi kłopotami organizatorzy rajdu, w tym ich patronka i współorganizatorka Grażyna Staniszewska, tłumaczyli jesienią ubiegłego roku dramatyczną decyzję o ich zakończeniu. Organizacja rajdu, w którym jedzie średnio dwa tysiące uczestników, to wydatek około pięćdziesięciu tysięcy złotych. Rajd odbywa się dwa razy w roku, co daje okrągłe 100 tysięcy. Mimo hojności sponsorów i pomocy ze strony gminy, zdobycie takiej kwoty stawało się z roku na rok coraz trudniejsze. W dobie pogłębiającego się kryzysu stało się tak trudne, że podjęto decyzję o zakończeniu organizowania imprezy.
Gdy jesienią pisaliśmy o tym w ?Kronice?, organizatorzy rajdów zaznaczyli, że jeśli znajdą poważnego partnera dla organizacji imprezy, to swoją decyzję gotowi są zweryfikować. - Odezwał się bielski Ratusz, który podobnie jak my uważa, że impreza z taką historią i z takim potencjałem, a do tego tak mocno promująca stolicę Podbeskidzia, powinna się odbywać nadal. Dlatego najbliższy, wiosenny rajd, odbędzie się pod patronatem prezydenta miasta Bielska-Białej - mówi koordynator rajdów Jolanta Koźmin z Beskidzkiego Towarzystwa Cyklistów. - Współpraca ze strony Ratusza bardzo nas cieszy. Pierwszy profit to możliwość bezpłatnej ekspozycji plakatów informacyjnych na terenie miasta. Nie ukrywam, że jesteśmy bardziej na początku niż na końcu rozmów dotyczących ostatecznych rozmiarów zaangażowania gminy w organizację imprezy. Efekt jest jednak taki, że 34. Rajd Rowerowy w Bielsku-Białej za nieco ponad dwa tygodnie przejedzie ulicami stolicy Podbeskidzia.
Jolanta Koźmin podkreśla, że jest zbyt wcześnie, by otwierać szampany i ogłaszać wszem i wobec, że rajdy zostały uratowane. BTC nie ukrywa, że chciałoby, aby prezydent Bielska-Białej był w przyszłości nie tylko patronem, ale i współorganizatorem rajdowego cyklu. Tak czy inaczej, choć o sponsorów nadal nie jest łatwo, wskrzeszona mimo wcześniejszego ?pogrzebu? impreza nie będzie kosztowała uczestników więcej niż przed rokiem.
- Opłatę startową utrzymujemy na ubiegłorocznym poziomie 12 zł. To naprawdę niewygórowana kwota, zważywszy, że sam koszt zakupu i druku koszulek to około 10 zł od sztuki. Nie chcemy rezygnować z koszulek, które są znakiem rozpoznawczym rajdu i cenną pamiątką dla uczestników. Pojawiają się głosy, by podnieść opłatę startową, ewentualnie wprowadzić odrębną opłatę za koszulki. Niewykluczone, że będziemy to zmuszeni w przyszłości zrobić. To ostateczność, bo nie chcemy, by rajd stał się imprezą dla osób z grubszym portfelem - dodaje Jolanta Koźmin.
Rodzinne Rajdy Rowerowe w Bielsku-Białej mają nie tylko nowego patrona, ale i nową formułę. Impreza ze sportowo-rekreacyjnej ma się zmieniać w sportowo-kulturalną. Dlatego już na najbliższym, 34. rajdzie, zarówno na starcie, jak i na mecie rajdu wystąpią zespoły muzyczne. Rajd, którego finał będzie od teraz prowadził bielski aktor Kuba Abrahamowicz, ma mieć bardziej piknikową i jeszcze bardziej rodzinną atmosferę. Półmetek wiosennej edycji imprezy zaplanowano w Jaworzu. Trasa rajdu zapowiada się więc wyjątkowo atrakcyjnie. Patronem prasowym rajdu - jak zawsze - będzie ?Kronika Beskidzka?.
Łukasz Piątek (Kronika Beskidzka)


Klauzula informacyjna ›