Zobaczyła chłopców dopiero na masce
Podczas kolejnego posiedzenia sądu w sprawie tragicznego wypadku drogowego w Kozach w październiku ub. roku przesłuchano świadków zdarzenia. O śmiertelne potrącenie dwóch czwartoklasistów wracających ze szkoły do domu oskarżona jest 20-letnia Karolina Z. Proces odbywa się przed Sądem Rejonowym w Bielsku-Białej.
Na pytania sądu odpowiadała prokurator, która w feralnym dniu pełniła dyżur prokuratorski. - Na miejscu zdarzenia zapytałam oskarżoną, jak doszło do wypadku. Powiedziała, że wyprzedzała lawetę, a dzieci jej mignęły - stwierdziła pani prokurator. - Chciałam, aby mi wyjaśniła, co rozumie przez określenie ?mignęły?, ale nie potrafiła na to pytanie odpowiedzieć. W końcu stwierdziła, że dzieci zobaczyła dopiero na masce swojego samochodu.
Kolejnym świadkiem była pracownica sklepu znajdującego się naprzeciw miejsca zdarzenia, która potwierdziła, że dzieci zatrzymały się przed przejściem przez jezdnię. To samo widział pracownik firmy należącej do ojca jednego z tragicznie zmarłych chłopców. - Układałem opony i widziałem, jak Patryk i Konrad zbliżają się do przejścia dla pieszych. Doszli do niego, rozejrzeli się na boki i weszli na jezdnię - mówił świadek.
Podczas dzisiejszego przesłuchania świadkowie wyjaśniali, że w dniu tragedii panowała wprawdzie słoneczna pogoda, lecz słońce nie oślepiało kierowców na tyle, aby mogło to być - jak twierdzi oskarżona Karolina Z. - przyczyną zdarzenia. Tego zdania byli zarówno kierowca ciężarówki, który jechał kilkaset metrów za samochodem prowadzonym przez oskarżoną, jak i pracownica sklepu, która wyszła z niego w momencie, kiedy obok pojawili się wracający ze szkoły mały Patryk i Konrad. - Wsiadłam do samochodu i włączyłam się do ruchu. Słońce mi nie przeszkadzało - zeznała kobieta.
Do zdarzenia doszło 10 października ub. roku na przejściu dla pieszych na głównej drodze w Kozach. Kierująca peugeotem 20-letnia Karolina Z. potrąciła dwóch czwartoklasistów wracających ze szkoły do domu. Obaj chłopcy w wyniku doznanych obrażeń zmarli. Sprawczyni była pod wpływem amfetaminy. - Tłumaczyła mi, że od miesiąca zażywa leki, po których źle się czuje i jest senna. W tym dniu rano wzięła dawkę amfetaminy, ponieważ nie może pić kawy - relacjonowała przed sądem wspomniana wcześniej prokurator.
Kolejne posiedzenie sądu w tej sprawie odbędzie się w kwietniu (o rozpoczęciu procesu Karoliny Z. pisaliśmy w artykule Spokojna i opanowana - zabiła dwoje dzieci).
ko
Komentarze 9
Przecież ona "musiała wziąc amfę bo nie pije kawy".
A jak to się stało, że taka młoda osoba miała do dyspozycji samochód służbowy. Kto jej na to pozwolił. Według mnie, jej rodzice powinni wreszcie zrozumieć - kogo wychowali. Skąd wzięła pieniądze na narkotyki? Widać, że wiek metrykalny nie idzie w parze z dojrzałością.

Klauzula informacyjna ›