W bielskim Teatrze Grodzkim odbyło się wczoraj spotkanie podsumowujące dwuletni, międzynarodowy projekt pt. ?Coast. Przekraczanie granic w teatrach społecznościowych?.

Jednym z założeń projektu była możliwość zorganizowania przez teatry społecznościowe z Polski, Wielkie Brytanii, Holandii i Niemiec przedstawień z udziałem grup, które uczestniczyły w takim przedsięwzięciu po raz pierwszy. Po przedstawieniach prezentowanych w krajach partnerskich projektu, publiczność mogła zadawać pytania i prowadziła ożywione dyskusje. Na spotkanie podsumowujące ten projekt do Bielska-Białej przyjechali przedstawiciele teatrów ze wszystkich krajów partnerskich.

 - Jestem dyrektorem artystycznym teatru w Wielkiej Brytanii. Działamy już od 27 lat. Naszą misją jest robienie teatru z ludźmi z różnych społeczności. Pracujemy z osobami starszymi, dziećmi, z ludźmi w różnym wieku. Od wielu lat chcieliśmy stworzyć Festiwal Teatrów Społecznościowych. Inspirowały nas teatry holenderskie. Zaprosiliśmy do współpracy organizacje z Holandii, Niemiec i Polski. Każda pracowała z inną grupą. My, po raz pierwszy - z kobietami z Somalii - mówi Neil Beddow z Acta Community Theatre.- Staraliśmy się rozwiązać problemy komunikacyjne w tej kulturze, pojawiające się między matkami i córkami. Stworzyliśmy także skrzynię skarbów, w której każda grupa schowała rekwizyty ze swojego przedstawienia.

Dyrektor Teatru Grodzkiego Maria Schejbal: - Mieliśmy spotkania partnerskie we wszystkich krajach projektu. Większość z nas to są pasjonaci teatru lalek, więc tym razem również do nich sięgnęliśmy. Chcieliśmy przedstawić język migowy jako formę komunikacji i artystycznej ekspresji. Dzięki temu projektowi po raz pierwszy współpracowałam z głuchoniemymi. Byłam pod wrażeniem, jak szybko się uczą.

 O opinię poprosiliśmy też przedstawiciela teatru holenderskiego. - Pracujemy w Rotterdamie z różnymi społecznościami emigrantów. Wcześniej nie udało nam się dotrzeć do społeczności chińskiej, która jest u nas od stu lat. Lubimy ich jedzenie, restauracje, ale tu się kończy nasza wiedza na temat tego kraju. Największym problemem był język, bo starsze osoby nie mówią po holendersku. Porozumiewaliśmy się z nimi, jedząc wspólne posiłki. Drugim problemem było to, że nie mówią o swoich trudnościach, a ten projekt polegał na rozwiązywaniu konfliktów poprzez teatr - podkreśla Kees Deenik z Rotterdam Wijktheater.

Dyrektor Expedition Metropolis Theatre z Berlina, Ulrich Hardt: - Nasze przedstawienie było na temat emigracji, przekraczania granic. Pracowaliśmy z zasadą matrioszki, nawiązywaliśmy do historii o Egipcie. Dlatego w naszej sztuce pojawiały się pudełka różnej wielkości. Pracowaliśmy także z teatrem cieni, bo osoby, które emigrują zawsze pozostawiają po sobie jakiś cień.

Agnieszka Pollak-Olszowska