Ćwierć miliona na codzienne wydatki?
Ma 50 lat i już wkrótce stanie przed sądem. Zdaniem prokuratora, doświadczona kasjerka jednej z bielskich spółek przywłaszczyła sobie ponad 250 tys. zł. Tymczasem oskarżona twierdzi, że wzięła tylko 100 tys. zł. Kobieta była bezkarna przez dziesięć lat.
Od września 2001 roku do maja 2011 roku kobieta pracowała jako skarbnik pracowniczej kasy zapomogowo-pożyczkowej bielskiej spółki akcyjnej. Działała w ten sposób, że zaniżała sumy wykonanych operacji oraz stan gotówki w kasie. Dzięki temu w ciągu 10 lat do kieszeni kobiety trafiło 259 tys. 510 zł.
- Oskarżona, będąc osobą uprawnioną do wystawiania dokumentów księgowych w postaci raportów kasowych, w prawie 350 dokumentach poświadczyła nieprawdę co do uzyskanych wpłat gotówkowych od członków kasy oraz wypłacanej przez nich gotówki - poinformowała bielska Prokuratura Okręgowa.
Podczas śledztwa kobieta wyjaśniła, że przywłaszczyła sobie tylko 100 tys. zł. Podkreśliła, że wszystkie pieniądze przeznaczyła na codzienne wydatki i nie ma żadnego majątku. W bielskiej spółce pracowała w sumie 24 lata. Proces nieuczciwej kasjerki rozpocznie się wkrótce przed sądem w Bielsku-Białej.
sza

Klauzula informacyjna ›