Sądowy finał będzie miał tragiczny wypadek, do jakiego doszło w ub. roku w Bielsku-Białej. Przy przebudowie sieci cieplnej na ul. Grażyńskiego zginął pracownik firmy z Torunia. Mężczyznę przygniotły schody, które zsunęły się do wykonanego wcześniej głębokiego wykopu.

Przedsiębiorstwo z Torunia zostało wynajęte przez bielską Thermę. Trzech pracowników weszło do wykopu. Jeden z nich wybierał ziemię na wysokości schodów i podsypywał ją w miejsce, gdzie sięgało ramię koparki. W pewnym momencie schody osunęły się na klęczącego mężczyznę. Pozostali pracownicy próbowali podnieść schody przy użyciu koparki. Ciężko ranny mieszkaniec Torunia  zmarł w chwilę po tym, jak wydobyto go na powierzchnię. 

Śledczy ustalili, że podczas prac brakowało jakichkolwiek zabezpieczeń wykopu.  27-letniemu majstrowi i 36-letniemu brygadziście postawiono zarzuty dopuszczenia do pracy osób nie przeszkolonych w zakresie przepisów BHP. Za niezapewnienie robotnikom wystarczającej wiedzy o pracach, jakie mają wykonywać w wykopie, a także brak asekuracji przy tego rodzaju czynnościach, odpowiadać będzie także 37-letni prezes toruńskiej spółki.

Brygadzista i majster przyznali się do popełnionych błędów. Prezes firmy odpiera zarzuty. Wszystkim grozi po pięć lat więzienia.

sza