Czujnik tlenku węgla uratował życie czteroosobowej rodzinie w Bielsku-Białej. Dzisiejszej nocy śmiertelny gaz pojawił się w dziesięciokondygnacyjnym budynku przy ul. Grunwaldzkiej.

W środku nocy kobietę zbudził sygnał czujnika tlenku węgla. Od razu wezwała straż pożarną, która dokonała pomiarów. Urządzenia potwierdziły występowanie śmiertelnego gazu. W związku z podejrzeniem, iż źródło emisji czadu może pochodzić z innego mieszkania, strażacy podjęli decyzję o sprawdzeniu wszystkich mieszkań w dziesięciokondygnacyjnym budynku. Wysokie stężenie tlenku węgla stwierdzono w lokalu poniżej mieszkania, w którym włączył się czujnik.

Strażacy wezwali pogotowie ratunkowe do dwuletniego dziecka, które źle się poczuło i miało objawy wymiotne. Na obserwację do szpitala odwieziono całą czteroosobową rodzinę. - W tym przypadku czujnik czadu przyczynił się do uratowania życia ludzkiego - podkreśla kpt. Patrycja Pokrzywa z PSP w Bielsku-Białej. - Rodzina, u której stwierdzono wysokie stężenie tlenku węgla, nie wiedziała, co jest przyczyną złego samopoczucia ich dwuletniego synka. Gdyby nie detektor czadu i gruntowne sprawdzenie wszystkich mieszkań przez strażaków, mogłoby dojść do tragedii.

Straż pożarna informuje: osoba, która ulega zatruciu czadem, staje się apatyczna. Bardzo często przestaje racjonalnie reagować na sytuację. Dlatego tak ważne jest instalowanie czujników tlenku węgla. Sygnał dźwiękowy z tego urządzenia pozwoli nam w porę opuścić zagrożone pomieszczenie. Gdy uruchamia się alarm z czujnika, należy natychmiast otworzyć okna i wyjść na zewnątrz, a następnie skontaktować się z kominiarzem i zarządcą budynku. Urządzenie kosztuje kilkadziesiąt złotych.

bb