Inwestor musiał dobrze rozważyć wszystkie za i przeciw, decydując się na budowę tego centrum handlowego. ?Waga?, bo tak się będzie nazywało, stanie u zbiegu ulic Gazowniczej i Mostowej. Co sprawiło, że spółka ?Waga? zdecydowała się na budowę ogromnego obiektu tak blisko bielskiej ?Sfery? ? Odpowiedź na to pytanie owiana jest tajemnicą.

O zgodę na rozpoczęcie inwestycji wystąpiła spółka ?Yoka?. W czerwcu ub. roku bielscy urzędnicy zgodę wydali. Następnie spółka ?Yoka? zmieniła nazwę na ?Waga?. I to wszystko co wiadomo oficjalnie. Pomimo kilku telefonów, a także wysłania maila z pytaniami dotyczącymi inwestycji, nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi. Jedynie sekretarka poinformowała nas, że pytania dotarły do prezesa firmy i on zdecyduje, kiedy na nie odpowie. Na razie jednak milczy - tak od ponad trzech tygodni.

Zgodnie z prawem

Trzykondygnacyjny obiekt ma mieć ok. 6 tys. m kw. powierzchni. Będą w nim sklepy i lokale biurowe, a także podziemny parking. Prace trwają pełną parą. ?Waga? powinna być gotowa do końca przyszłego roku.

Przez wiele lat na terenie, na którym powstaje centrum handlowe, był skład opałowy. Tymczasem zgodnie z miejskim planem zagospodarowania, teren powinien być przeznaczony na handel i usługi. - Budując w tym miejscu kolejne centrum handlowe, inwestor postępuje zgodnie z planem - poinformował Tomasz Ficoń, rzecznik Urzędu Miejskiego w Bielsku-Białej.

Nowy obiekt musi odpowiadać gabarytom innych budynków, które znajdują się w tej dzielnicy. Z naszych informacji wynika, że i te warunki zostały spełnione. Pytanie jednak, czy kolejna galeria handlowa w tak wąskim gardle, jak ulica Wałowa, nie spowoduje jeszcze większych korków w centrum miasta ? Być może inwestor będzie musiał zmodernizować obecny układ komunikacyjny.

Na każdym rogu centrum

Sfera I i II, Gemini Park, Sarni Stok, Makro, itd. Z naszych obliczeń wynika, że powierzchnia centrów handlowych w Bielsku-Białej wynosi obecnie ponad 240 tys. m kw. Na jednego mieszkańca przypada więc ponad jeden metr takiego obiektu.

Zdaniem przyjezdnych, stolica Podbeskidzia jest miejscem wręcz wymarzonym do robienia zakupów. - Będąc dzieckiem, do Bielska-Białej zawsze jeździłam z rodzicami na zakupy - przyznaje 35-letnia Katarzyna z Czechowic-Dziedzic. - Dzisiaj także przyjeżdżam, ale już ze swoimi dziećmi, bo jest tu ogromny wybór. Duża ilość sklepów, to wielki atut tego miasta - dodaje. Ciekawe, czy bielszczanie podzielają tę opinię? 

Anna Szafrańska