Nowe-stare logo Bielska-Białej zubożyło miejską kasę o 29 tys. zł brutto (24 tys. zł netto). Logo poprawiono, bo - jak przekonują urzędnicy - stara wersja za bardzo się ludziom opatrzyła. Znamy firmy z wieloletnią tradycją, które inwestują grube miliony, aby ich znak graficzny mógł się ?opatrzyć?, co oznacza utrwalenie wizerunku w świadomości publicznej. Z miastami jest inaczej?

Kilka dni temu na stronie internetowej Urzędu Miejskiego w Bielsku-Białej ukazał się komunikat, w którym zaprezentowano nowe-stare logo naszego miasta (pisaliśmy o tym w artykule Wreszcie mamy nowoczesne logo). Poinformowano też, co artysta chciał nam powiedzieć, decydując się na takie, a nie inne innowacje. - Takie rzeczy zmienia się co kilka lat - przekonuje Anna Zgierska, naczelnik wydziału promocji UM. - Nasze logo powstało jeszcze w 1996 roku i pora była najwyższa, aby je odświeżyć. Takie były zresztą sugestie wielu ludzi, z którymi spotykali się pracownicy naszego wydziału przy wielu okazjach.

Krakowskim targiem

Kiedy pomysł liftingu już się urodził, należało wybrać firmę, która dokona zmiany. - Szukaliśmy w internecie profesjonalistów - tłumaczy naczelnik Zgierska. - Wybraliśmy krakowską firmę Papajastudio. To młodzi ludzie, z doświadczeniem, fachowcy, zdobywcy wielu nagród w dziedzinie wizualizacji.

Nasza rozmówczyni przekonuje, że Papajastudio tylko za prace nad logo inkasuje 15 tys. zł, a za wykonanie tzw. identyfikacji wizualnej fachowcy z Krakowa biorą 150 tys. zł. - Oczywiście, taką kwotą nie dysponowaliśmy i ostatecznie stanęło na kwocie 24 tys. zł netto - wyjaśnia specjalistka od promocji w bielskim ratuszu.

Za te pieniądze bielszczanie otrzymali, jak to określili urzędnicy, logo po liftingu oraz skróconą wersję identyfikacji wizualnej - kilkanaście stron z logotypem w różnych wersjach plus rodzaj czcionki, możliwe zastosowania i opis odświeżonego logo. - Wszystko trwało kilka miesięcy. Były liczne spotkania, konsultacje, analizy - dodaje Anna Zgierska. - Firma przedstawiła nam kilka wariantów, z których prezydent ostatecznie wybrał przedstawione już logo.

Ludzie się nie znają?

Wydział Promocji UM nie zaprezentował ?kilku wariantów? publicznie, np. na stronie internetowej Ratusza, aby mieszkańcy miasta mogli wypowiedzieć się w tej sprawie. Po co? Pani naczelnik twierdzi, że o wyborze powinni decydować fachowcy. Nie nam oceniać, czy 24 tys. zł netto za opisane wyżej czynności i ich efekty, to dużo czy mało. Każdy może poszukać dla porównania przykładów w internecie i wyrobić sobie zdanie.

Na pewno jednak do dyskusji pozostaje kwestia przyczyn liftingu w obecnych, mocno kryzysowych czasach, kiedy kurczą się wydatki budżetowe w wielu dziedzinach, np. na oświatę i politykę społeczną. Zastanawia też, dlaczego opracowanych przez fachowców projektów nie poddano pod publiczny osąd. Logo jest w końcu znakiem całego miasta, a nie Urzędu Miejskiego. Dla transparentności można było ogłosić konkurs i dać szansę lokalnym firmom.

Krzysztof Oremus