Wraz z rozpoczęciem ferii zimowych, w Szczyrku tłumnie pojawili się turyści i narciarze. Odnotowano pierwsze kradzieże sprzętu narciarskiego. Od dziś złodzieje mają pole do popisu także w Bielsku-Białej na stoku Dębowca. Policja apeluje o ostrożność.

Na ul. Wiślańskiej w Szczyrku snowboardzista z Warszawy stracił dwie deski o wartości 3  tys. zł. Złodziej włamał się do bagażnika zamontowanego na dachu hondy civic. Jak podkreśla Elwira Jurasz z KMP w Bielsku-Białej, wystarczy zaledwie chwila nieuwagi, aby pozostawiony przez niefrasobliwych właścicieli sprzęt narciarski zniknął ze stoku czy sprzed lokalu gastronomicznego. Giną też narty pozostawione w samochodach i w bagażnikach montowanych na dachach pojazdów.

Aby uniknąć kradzieży, narty warto oddać do przechowalni. Sprzęt można także oznakować w sposób wiadomy tylko dla właściciela. Oznakowanie nart jest istotne w przypadku ich kradzieży. Wówczas poszkodowany może podać cechę charakterystyczną, dzięki której narty w momencie odnalezienia trafią z powrotem do właściciela.

bb