Jeśli Sejm przyjmie poprawki do ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach, to mieszkańcy Bielska-Białej zostaną zróżnicowani pod względem sposobu pobierania opłaty za odpady. Od władz gminy zależeć też będzie, czy za pojemniki na śmieci zapłacimy z własnej kieszeni czy zrobi to za nas firma odbierająca odpady. Zmiana ma być przegłosowana jeszcze w styczniu.

Przy założeniu, że nowelizacja ustawy zostanie przyjęta przez Sejm, wybrana przez prezydenta Bielska-Białej i zaakceptowana przez Radę Miejską metoda naliczania opłaty śmieciowej zostanie najprawdopodobniej zmodyfikowana. - Lokatorzy bloków zapłacą według ilości zużytej wody, a mieszkańcy domów jednorodzinnych według alternatywnego sposobu - informuje Tomasz Ficoń, rzecznik prasowy UM w Bielsku-Białej.

Kto zapłaci za pojemniki?

W czerwcu br. władze Bielska-Białej dokonały wyboru metody naliczania opłaty dla nieruchomości zamieszkałych w oparciu o ilość wody zużywanej na terenie danej nieruchomości. Ze względu na poprawki do ustawy śmieciowej wniesione przez Senat, w grudniu bielscy radni wstrzymali się z uchwaleniem nowych stawek za odprowadzanie śmieci. Podobnie postąpiło wiele samorządów w całym kraju. Nowe stawki zostaną ustalone w styczniu lub lutym. Będą obowiązywały od lipca br.

?Alternatywny? sposób, jak można się spodziewać, polegać będzie na płatności od liczby osób zamieszkujących daną posesję. Poprawki Senatu przewidują też m.in. możliwość dopłat przez gminę - w uzasadnionych przypadkach - do rachunku za wywóz śmieci. Gmina będzie mogła określić, czy za pojemniki na śmieci zapłacimy z własnej kieszeni czy zrobi to firma, która je odbiera. Opłata zawarta byłaby już w cenie odbioru odpadów. Nowelizacja ustawy przewiduje możliwość zróżnicowania stawek opłat na terenie tej samej gminy, np. w zależności od charakteru zabudowy.

Niepewny jest tymczasem los przepisu ustawy, który zmusza gminy do zorganizowania przetargu do wyboru firmy odbierającej śmieci. Samorządy, głównie miast, gremialnie skrytykowały takie rozwiązanie twierdząc, że doprowadzi ono śmieciowe spółki komunalne do upadłości.

Ratusz boi się rynku?

 - Samorządy przez lata inwestowały w tej spółki swój majątek. Według obowiązujących obecnie przepisów, mają one stawać do przetargu w sytuacji, kiedy wiadomo, że zachodnie koncerny mogą mieć  z różnych względów większe szanse - tłumaczy Tomasz Ficoń. - Poza tym zagraniczne firmy chcą się zajmować wyłącznie wywozem śmieci. A co z odśnieżaniem miasta?

Z opinią rzecznika bielskiego Ratusza polemizuje współtwórczyni ustawy śmieciowej Mirosława Nykiel. - To czarnowidztwo - uważa posłanka. - Można w taki sposób określić warunki przetargu, żeby szanse na zwycięstwo miała firma, która i zabierze odpady, i odśnieży miasto. Prawda jest taka, że samorządy boją się konkurencji. Spółki dotychczas realizujące tego rodzaju zadania miały prawie dwa lata, aby się przygotować do rywalizacji w warunkach rynkowych. W końcu chodzi o interesy mieszkańców, a nie gminy jako władzy.

Wniesiona przez klub SLD poprawka w tej sprawie umożliwia samorządom zlecanie wywozu śmieci spółkom komunalnym bez ogłaszania przetargu. Posłanka Mirosław Nykiel jest jednak przekonana, że propozycja SLD ma liche szanse na przegłosowanie.

Tekst i foto: Krzysztof Oremus