Coraz więcej urzędników miejskich
Obiegowa opinia głosi, że administracja samorządowa się rozrasta. Jeśli rozpatrywać tę kwestię w kategoriach liczb bezwzględnych, to faktycznie tak jest. Ale to tylko połowa prawdy. Druga jest taka, że z każdym rokiem państwo dokłada gminom obowiązków, które ktoś musi wykonać. Inna sprawa, czy jesteśmy z pracy urzędników zadowoleni.
W roku 2000 w Urzędzie Miejskim w Bielsku-Białej było 435 etatów. Od tego czasu przybyło 134, co oznacza, że kadra urzędników miejskich urosła o więcej niż jedną czwartą. To sporo, gdy weźmie się pod uwagę wyłącznie arytmetykę. Za liczbami kryją się jednak dziesiątki nowych obowiązków, które gmina musiała przyjąć od administracji rządowej.
Weryfikować i na bieżąco pilnować
- Jeśli decydujemy się utworzyć dodatkowy etat, to nie dlatego, żeby komuś zrobić przyjemność - zapewnia rzecznik Urzędu Miejskiego Tomasz Ficoń. - Jest to efekt obarczania samorządu sprawami, którymi do tej pory zajmowała się administracja państwowa.
Obecny rok będzie kolejnym, gdy liczba urzędników ratuszowych wzrośnie. Tym razem za sprawą tzw. ustawy śmieciowej. W przypadku Bielska-Białej może to być nawet kilkanaście nowych etatów. - Nie da się temu podołać inaczej, jak zatrudniając dodatkowe osoby - wyjaśnia Ficoń. - To ogrom pracy do wykonania. Ktoś musi zweryfikować deklaracje od mieszkańców, zająć się naliczaniem opłat, koordynować i na bieżąco pilnować. Nie mogliśmy tej dodatkowej pracy rozłożyć na istniejące już etaty, bo każdy urzędnik ma ściśle określony zakres obowiązków, którego nie wolno przekraczać.
Aby w pełni zrozumieć sytuację, przypatrzmy się poziomowi zatrudnienia w dwóch instytucjach miejskich, które podlegają Ratuszowi, ale działają samodzielnie: Miejskiemu Zarządowi Oświaty i Zakładowi Gospodarki Mieszkaniowej. Okazuje się, że od momentu powstania MZO przed pięciu laty do dziś liczba pracowników tej instytucji wzrosła z 87 do 112.
Najlepszy model w kraju
- Przejmujemy i realizujemy wciąż nowe zadania, w tym od obsługiwanych szkół i placówek - tłumaczy dyrektor MZO, Jan Solich. - W związku z tym przejęliśmy także część pracowników administracyjnych zwalnianych ze szkół z powodu zmian w organizacji. Dzięki nowym technologiom i narzędziom informatycznym oraz nowym formom organizacji, zadania przejmowane ze szkół wykonuje w MZO znacznie mniej pracowników niż było to konieczne, gdy te same zadania realizowały szkoły.
Według opinii naszego rozmówcy opartej na badaniach Ośrodka Rozwoju Edukacji w Warszawie, Miejski Zarząd Oświaty w Bielsku-Białej właściwie wykonuje swoje obowiązki. Do tego stopnia, że wprowadzony w nim model zarządzania miejską oświatą uważany jest za najlepszy w Polsce. - Model bielskim nie ma sobie równych w Polsce pod względem efektywności (poziom kosztów funkcjonowania) - twierdzi Jan Solich.
Z kolei w Zakładzie Gospodarki Mieszkaniowej liczba pracowników etatowych systematycznie spada. Dzisiaj instytucję tę obsługuje 80 urzędników, podczas gdy w końcu roku 2008 zatrudniała aż 232 osoby. Redukcja etatów wiąże się z malejącą ilością budynków, którymi zarządza ZGM. Na koniec 2008 roku administrowano 1376 obiektami, a dzisiaj jest ich tylko 862.
xxx
Nie zawsze więc tzw. obiegowe opinie muszą odpowiadać rzeczywistości. O ile jednak z punktu widzenia urzędników rozrost administracji jest uzasadniony, o tyle petenci tych samych urzędników nie zawsze są z ich pracy zadowoleni. Czy rzeczywiście tak jest? Zapraszamy do dyskusji.
Tekst i foto: Krzysztof Oremus
Komentarze 24
Dam inny przykład - brałam udział równiez w rekrutacji PUP na szkoleniowca - 2 lata temu. Pierwszy etap rekrutacji polegał na napisaniu testu. Przed jego rozpoczęciem osoba prowadząca test czytała nazwiska zaproszonych kandydatów. Dwóch osób nie było. Żeby było śmieszniej, TEN ETAP wygrała osoba, której nie było. Zapamietałam nazwisko, a ponieważ "wyniki" były podane 3 godziny później, więc szybko zweryfikowałam.
Tak właśnie wygląda nabór do urzędów, dlatego twierdzę, że konkursy to fikcja, a pracę tam mozna dostać wyłącznie po dobrych znajomościach.
Być może nie powinno sie szufladkować wszystkich urzedników, ale spróbujcie sobie coś BEZ PROBLEMÓW załatwić w gazowni, wodociągach czy w dziale uzgodnień budowlanych - dla mnie 80% ludzi do wypieprzenia na dzień dobry. Za podejście do klientów i ogólne manie w d....
Ram - komu się żyje lepiej? Urzędnikom? Dobre, naprawdę dobre... :-) Chyba nie chciałbyś mieć pana prezydenta J.K. za szefa...
Największą jednak ironią -- są konkursy na wsparcie realizacji zadań własnych Gminy przez podmioty prowadzące działalność społeczną. Tłum urzędników sporządza regulaminy konkursów, zwołuje posiedzenia, analizuje wnioski, tworzy dodatkowe stanowiska doradców w tej dziedzinie, wszystko po to by według swego ( niewiadomego kaprysu) przyznać jednym 30.000, innym 1000 zł. kiedy podzielą pieniądze nas podatników - znów zabierają się do skrupulatnego rozliczania tego co przydzielili. Za te wszystkie ich starania otrzymają sowite wynagrodzenia i premie, a wy społecznicy pracujcie za darmo, nie ważcie się żle wypełnić wniosku, szukajcie doradców, pytajcie, karkulujcie, wspierajcie, pomagajcie chorym, biednym, kalekim, propagujcie i wykonujcie zadania kulturalne i z wszystkiego rozliczcie się dokładnie ... nie ważcie się z tego wziąść dla siebie nawet złotówki, bo urzędnicy już wami się zajmią ...
Każdy by chciał: szybko, kompetentnie, za stawkę minimalną przez urzędnika z tytułem doktora.

Klauzula informacyjna ›