W minioną niedzielę z zakrystii bielskiego kościoła zniknął portfel z dokumentami i gotówką. Pieniędzy nie było zbyt wiele, ale policja ostrzega: dla złodziei nie ma żadnych świętości. Potrafią ukraść nawet wózek dziecięcy z klatki schodowej.

Wystarczyła chwila nieuwagi mieszkanki bielskiej ul. Wyzwolenia, aby łupem złodzieja padł pozostawiony na klatce schodowej wózek dziecięcy wart 1300 zł. Do zuchwałej kradzieży doszło także na ul. Bystrzańskiej, gdzie z otwartego garażu rabuś skradł rower górski ?Giant? o wartości 2 tys. zł. Podobnych kradzieży jest ostatnio wiele. Złodzieje działają najczęściej w kilkuosobowych grupach.

Kieszonkowcy czekają na odpowiedni moment, przy czym nie ma dla nich żadnych świętości. W niedzielę z zakrystii kościoła zniknął portfel z dokumentami i gotówką w kwocie 180 zł. W poniedziałek w autobusie MZK rabuś okradł jednego z podróżnych. Z kieszeni jego spodni zniknął telefon marki "Samsung?. Złodzieje grasowali także w bielskich lokalach. Z jednego z nich zniknęła kurtka, a wraz z nią dowód rejestracyjny pojazdu.

Policja apeluje o ostrożność. - Tłok, pośpiech, często towarzysząca temu beztroska, to wszystko sprawia, że każdy z nas może być potencjalną ofiarą kieszonkowca - podkreśla Elwira Jurasz z KMP w Bielsku-Białej. - Ściganie sprawców tych kradzieży jest utrudnione, ponieważ zdarzenie trwa zaledwie chwilę i ofiary zazwyczaj nie są w stanie zapamiętać żadnych istotnych szczegółów.

bb