Zatłoczone chodniki w centrum miasta, kamienice zapierające dech w piersiach swoją architekturą i świątecznym przybraniem. Wyjątkowo dostojnie prezentują się przy centrach handlowych, które w niczym nie ustępują tym z wielkiego świata. Wystarczy jednak pokonać kilka kroków i przekroczyć bramę, aby na własne oczy zobaczyć inny świat.

Czy mniej szczęśliwy? Być może bardziej prawdziwy. Ostrożnie pokonujemy kilka schodów, które uginają się pod naszym ciężarem. Złowieszczo skrzypią, zwiastując nieznane. Poruszamy się po omacku, gdyż ktoś powykręcał żarówki. W budynku, który znajduje się nieopodal migającej od świateł choinki pretendującej o tytuł najpiękniej udekorowanej w Polsce, przeszukujemy kieszenie z nadzieją odnalezienia zapałek.

Bez wody, prądu i ogrzewania

Migotliwy, choć krótkotrwały płomień na chwilę rozświetla wnętrze korytarza pamiętającego zamierzchłe czasy. Już wiemy, dokąd się mamy udać. Pukamy do drzwi. Po chwili staje w nich pani Maria, 80-letnia bielszczanka, która kocha swoje miasto. Tutaj przyszła na świat, tutaj przyszło jej pracować, wychowywać dzieci i tutaj - jak sama twierdzi - zakończy dzieło swego życia. Nieśmiało zaprasza nas do środka. Z góry przeprasza za chłód panujący w jej malutkim mieszkanku. Temperatura nie przekracza 15 stopni.

Wspomina dawne dzieje. Tuż po wojnie, gdy zamieszkała w oficynie, nie miała wody, prądu, ogrzewania. Sama na własną rękę - jej mąż zmarł 40 lat temu, pozostawiając trójkę dzieci - doprowadziła media. Największą ulgę poczuła, gdy zamontowała piec kaflowy. Odtąd było znacznie lepiej. Dziś, starsza i schorowana, ma problem z wnoszeniem węgla na pierwsze piętro i rozpalaniem ognia, które może przynieść jej upragnione ciepło. Martwią ją podwyżki, które dotknęły wielu najemców lokali należących do miejskich zasobów.

Sto złotych stanowi dla niej spory wydatek. W roku 2013 przyjdzie jej opłacić czynsz i media, wykupić leki w aptece. Ze skromnej, liczącej zaledwie kilkaset złotych emerytury, pozostaną grosze, które muszą wystarczyć do następnego miesiąca. Będzie w sam raz na chleb. Przeżyła jednak wojnę, czasy zniewolenia. Przetrwa także kryzys gospodarczy. Nie narzeka. Jest zadowolona z tego, co ma. Docenia każdą chwilę, która wywołuje na jej twarzy uśmiech.

Zapomina o troskach codzienności

Tymczasem dzierga sweter dla jednego ze swoich prawnucząt. Takie prezenty są najpiękniejsze. Prosto z serca. Na szybach starych okiennic pojawiają się niepowtarzalne wzory. Dzieci pani Marii, gdy były małe, lubiły je obserwować, szczególnie w Wigilię, kiedy w mieszkanku roztaczał się zapach świeżej choinki.

Zza okien dobiega hałas. To jeden z mikołajów rozdaje cukierki osobom przechodzącym obok centrum handlowego. Komercja nie dotarła jednak w progi skromnej oficyny pani Marii. Jak sama podkreśla, kultywuje tradycję przekazywaną z pokolenia na pokolenie. Co roku nie może się doczekać, kiedy zasiądzie do świątecznego stołu wraz z bliskimi i zaśpiewa kolędy. Zapomina wtedy o troskach dnia codziennego. Nie na tyle jednak, aby zaniedbać obowiązki - zamiecie werandę, bo nikt z młodszych lokatorów o tym nie pamięta, posprząta zamarzniętą toaletę na podwórzu.

Na pewno znajdzie czas, aby pójść na sąsiadujący z kamienicą, w której mieszka, pięknie przystrojony plac. Przystanie na chwilę, zachwyci się otaczającym ją pięknem, po czym wróci do swojego bezpiecznego schronienia. Czy jest świadoma tego, że prawdziwe i wyjątkowe piękno tkwi w niej samej?

                                                                                             ***
Orhan Pamuk, turecki pisarz, laureat Literackiej Nagrody Nobla, przekonuje nas: - Jeśli kochacie jakieś miasto i dużo po nim spacerujecie, wasze ciało, nie wspominając już o duszy, uczy się rozkładu ulic, tak że w chwili smutku, gdy smętnie sypie śnieg, nogi same niosą was na ulubione wzgórze. Tak jest i w moim przypadku. Zawsze jednak mam oczy szeroko otwarte na to, co mnie otacza i ludzi, których mijam na swojej drodze. Nie zapominajmy o bliźnim w ten wyjątkowy czas. Niech duch Świąt Bożego Narodzenia nie zatraci się w szybkim tempie życia i komercji, która zewsząd nas otacza.

Katarzyna Górna-Oremus