Władze Bielska-Białej liczą na to, że w nadchodzącym roku znajdą się wreszcie pieniądze na usunięcie azbestowych płyt ze ścian budynków wchodzących w skład kompleksu szkolnego, usytuowanego na osiedlu Beskidzkim. Szanse na to są spore. Czas jednak nagli. Azbest musi zniknąć najpóźniej w ciągu najbliższych dwóch lat.

Gdy w latach 70. ub. wieku budowano ten ogromny kompleks szkolny (dawniej mieściła się w nim szkoła podstawowa, teraz oprócz niej funkcjonują tam również gimnazjum i liceum), azbest był materiałem szeroko stosowanym w budownictwie. Popularne były zwłaszcza płyty azbestowo-betonowe, zwane eternitowymi, stosowane jako pokrycia dachowe oraz wykładziny elewacji budynków.

O ich popularności decydowało to, że były trwałe, odporne na ciężkie warunki atmosferyczne oraz ogień i - co istotne - tanie w produkcji. Poza tym eternit uchodził za materiał elegancki i estetyczny, można go było barwić na różne kolory. Co jednak najważniejsze, uważano go za materiał w pełni bezpieczny dla otoczenia. Wykorzystywany był także do produkcji rur wodociągowych, ubrań i koców żaroodpornych oraz wielu innych przedmiotów codziennego użytku.

Wszystko się zmieniło, gdy okazało się, że azbest ma silne działanie rakotwórcze. Dowiodły tego liczne badania naukowe, wyników których już nikt obecnie nie próbuje podważać. Rakotwórcze są drobne włókna azbestu, które uwalniają się z niego w wyniku procesów wietrzenia oraz w trakcie obróbki materiałów zawierających azbest. Dlatego też już w latach osiemdziesiątych w krajach zachodnich rozpoczęła się na szeroką skalę akcja usuwania azbestu z otoczenia człowieka.

W Polsce proces ten zaczął się dopiero w latach dziewięćdziesiątych. Azbest musi zniknąć z budynków do końca przyszłej dekady. Wydaje się, iż czasu jest jeszcze sporo, lecz urzędowe terminy to jedno, a życie i zdrowie mieszkańców, w tym tych najmłodszych, to drugie. Dlatego też władze Bielska-Białej już wiele lat temu postanowiły zrobić coś ze szkodliwą dla otoczenia elewacją szkoły na osiedlu Beskidzkim.

Problem w tym, że usunięcie ogromnych połaci azbestowych płyt to bardzo kosztowne przedsięwzięcie. Obecnie szacuje się je na około 13 mln zł! Trzeba bowiem nie tylko zerwać płyty, lecz także poddać je kosztownej utylizacji, a następnie wykonać nową elewację budynku. Już sama elewacja będzie kosztować majątek, obiekt jest przecież gigantyczny. Dlatego też z powodu braku odpowiednich funduszy gmina zdecydowała się przed kilku laty zastosować połowiczne i jednocześnie tańsze rozwiązanie. Elewację pomalowano specjalną farbą zabezpieczającą. Zapobiega ona uwalnianiu się drobnych eternitowych włókienek do otoczenia.

Gwarancja na działanie tego zabezpieczenia kończy się już za dwa lata. Eternit trzeba będzie więc i tak usunąć. Ratusz zamierzał sfinansować to zadanie z unijnych pieniędzy. Zwłaszcza, że pojawiła się taka możliwość w postaci dofinansowywanego przez Unię programu ?czyste powietrze?. W ramach tego projektu gmina mogła starać się o pieniądze na termomodernizację szkolnego budynku. Tak też zrobiono, lecz bielski projekt przepadł w konkursie i dofinansowania nie otrzymał.

Został jednak na tyle dobrze oceniony, iż znalazł się na tak zwanej liście rezerwowej i to na bardzo wysokim drugim miejscu. Listę tę tworzy się dlatego, iż zazwyczaj jest tak, że finansowane z unijnych pieniędzy przedsięwzięcia udaje się zrealizować za mniejsze sumy niż wynikało to z pierwotnych kosztorysów. A wtedy do marszałkowskiej kiesy wracają niewykorzystane unijne pieniądze. Są one następnie rozdzielane dla tych, którzy znaleźli się na liście rezerwowej według ustalonej na niej kolejności.

Gmina Bielsko-Biała ma więc ogromne szanse, że ?załapie? się na drugie rozdanie. Takiego zdania jest między innymi Izabela Kania, szefowa Biura Funduszy Europejskich bielskiego ratusza, która wyjaśnia, że już wiadomo, iż część rozdysponowanych wcześniej pieniędzy na termomodernizacje wróci do urzędu marszałkowskiego, a wtedy bielski projekt jako jeden z pierwszych w kolejce, ma realne szanse na dofinansowanie.

Pieniądze te powinny trafić - zakłada - do stolicy Podbeskidzia najpóźniej w połowie roku, a wtedy można będzie przystąpić do usuwania eternitu z budynku szkoły. Projekt tych prac jest już gotowy.

Marcin Płużek (Kronika Beskidzka)