Mówi się, że współczesna młodzież, żyjąca w rzeczywistości globalnej wioski, mało wie o historii swojego regionu i kraju, a już na pewno niewiele się tym interesuje. Znaczna część młodych z góry zakłada, że prędzej czy później wyjedzie z Polski. Spotkaliśmy się młodymi bielszczanami, którzy starają się zmienić taki sposób postrzegania ich pokolenia.

Zainteresowanie historią Polski przybiera u młodzieży różne formy. Grupa bielskich licealistów na potrzeby amatorskiego, szkolnego reportażu telewizyjnego przeprowadziła sondę wśród przypadkowych przechodniów na temat pochodzenia nazwy ul.11 Listopada w Bielsku-Białej. Odpowiedzi ich zaskoczyły.

Wszyscy są nietutejsi?

 - Część ankietowanych odpowiedziała, że nazwa ul. 11 Listopada pochodzi od daty połączenia Bielska z Białą. Inni mówili, że ?ktoś ją wymyślił? albo, że nie wiedzą, bo nie są z Bielska-Białej - relacjonuje 18-letni Mateusz. - Nieco ponad połowa przechodniów skojarzyła tę nazwę z odzyskaniem przez Polskę niepodległości w 1918 roku.

Uliczna sonda stała się dla wielu przechodniów okazją do dyskusji o współczesnej polityce. - Niektórzy chcieli ponarzekać na premiera i prezydenta, inni wspominali czasy komunizmu. Nie spotkaliśmy jednak nikogo, kto chciałby szczegółowo rozmawiać o historii 1918 roku - dodaje Mateusz. Przygotowanie tego reportażu stało się dla uczniów okazją do pogłębienia wiedzy historycznej, a przy okazji poznania tajników pracy dziennikarskiej.
   
Ważną rolę w kształtowaniu poglądów współczesnej młodzieży mają tzw. gry miejskie. - Ich idea opiera się na zasadach gier planszowych. Tyle, że widzianych z perspektywy nie gracza, lecz pionka. Wiele zależy nie tylko od umiejętności logistycznych i strategicznych uczestników, ale od szczęścia i zachowania zimnej krwi, np. umiejętności przekazania hasła lub wiadomości tak, by postronni obserwatorzy nie zorientowali się o tym - mówi harcerka z Bielska-Białej,18-letnia Agnieszka.

Moda na gry miejskie

Gra miejska jest aktualnie modną formą weryfikacji oraz pogłębiania wiedzy na tematy historyczne. Podczas jej przygotowywania na mieście umieszcza się osoby (nazywane ,,kontaktami"), które mają ułatwić graczom wykonanie zadań przedstawionych na początku gry. Uczestnicy zabawy zawsze mają przy sobie mapę. Bywa, że osoby przyjezdne znają tylko stare nazwy ulic (np. Franza Jozefa) zamiast współczesnej 3 Maja.

Zadanie każdej z grup polega na wykonaniu określonej czynności, zwykle przedstawionej w formie listu. Np. uczestnicy gry na temat września 1939 roku w Bielsku otrzymali listy od dowództwa, przeznaczone osobno dla Polaków, Żydów i Niemców.

 - Oprócz kontaktów, które są punktami stałymi, w trakcie gry możemy spotkać punkty ,,lotne", czyli osoby swobodnie przemieszczające się po mieście. Z reguły są one uważane za ,,złe" (w grach fantasy to ogry lub czarnoksiężnik, a w grach historycznych - patrole wojskowe). Spotkanie takiej postaci zwykle kończy się rewizją całej grupy lub odebraniem części punktów. Czasami jednak może to być osoba neutralna, jak handlarz lub informator - dodaje Agnieszka.

Wspomnienia z czasów ?komuny?

Gry miejskie mogą trwać nawet kilka dni i przybierają różne formy. Młodzi ludzie starają się pozyskać sponsorów, dzięki którym szyją kostiumy z epoki, piszą listy na archaicznym papierze oraz kupują historyczne mapy. W rocznicę wprowadzenia stanu wojennego młodzież z bielskiego Stowarzyszenia Kontrast oraz PiS zaprosiła bielszczan do udziału w grze, w której zyskać można wiedzę i... miniaturkę koksownika. Zabawa w rocznicę stanu wojennego odbędzie się w sobotę, 15 grudnia (pisaliśmy o tym w artykule Młodzież gra w wojnę).

  - W harcerstwie najczęściej przeprowadzamy gry historyczne, gdyż są ciekawą alternatywą dla nauki z książki, a poza tym pomagają spojrzeć na wydarzenia z innej perspektywy. Po dobrze zorganizowanej grze nikt nie uważa np. Powstania Warszawskiego za kolejny nieudany zryw niepodległościowy, lecz dostrzega dramat ludzi oraz ich niezłomną nadzieję, którą zaczyna podziwiać. Jeśli zaś chodzi o reakcje bielszczan, to są  one różne w zależności od tego, w jaki sposób przebrani są punktowi (kontakty). Przechodnie często pytają, o co chodzi. Kilka razy spotkałam nawet osoby, które same zaczynały mówić o swoich przeżyciach z czasów komunizmu - opowiada Agnieszka.

Na potrzeby tego artykułu przeprowadziliśmy ankietę na temat patriotyzmu wśród uczniów bielskich szkół ponadgimnazjalnych w różnym wieku. Patriotyzm, to dla większości z nich synonim miłości do Ojczyzny, ale dla niektórych także gotowość do walki o wolność.

 - Patriotyzm jest to postawa, w której poprzez uszanowanie historii, symboli narodowych oraz osób pełniących ważną funkcję dla kraju, pokazujemy, iż mamy szacunek do państwa, w jakim się wychowaliśmy. To gotowość do poświęceń w razie zagrożenia wolności kraju -  mówi uczennica klasy trzeciej jednego z bielskich techników.

Katastrofa smoleńska i Euro

Dla wielu młodych bielszczan bohaterami narodowymi są: Józef Piłsudski  (?kontrowersyjny lecz zasłużył się dla kraju?), Jan Paweł II, Lech Wałęsa czy Henryk Dobrzański ,,Hubal". Część ankietowanych wymienia w tej grupie także Lecha Kaczyńskiego. Były jednak osoby, dla których polskimi bohaterami narodowymi są Napoleon Bonaparte, Wojciech Cejrowski, Aleksander Kwaśniewski, a nawet? Zbigniew Boniek. Zapytani o to, jakie  wydarzenia historyczne miały największy wpływ na ich życie, uczniowie bielskich szkół najczęściej wymieniają pierwszą i drugą wojnę światową, ale także katastrofę pod Smoleńskiem i zorganizowanie Euro 2012 w Polsce. Co chcieliby zmienić w polskiej historii, gdyby to było możliwe?

 - Gdyby Francja zaatakowała zza linii Maginota, a Anglia wsparła nas militarnie, druga wojna światowa nie zebrałaby tak wielkiego żniwa i skończyłaby się po tygodniu. Jak wtedy wyglądałoby nasze życie? A miasto? Bielsko być może nadal byłoby miastem wielokulturowym: niemieckim, polskim i żydowskim. Tak naprawdę nie doszłoby do wielu innych wydarzeń, które wynikły później. Nasza narodowa świadomość byłaby inna bez zaborów. Może lepiej potrafilibyśmy zarządzać własnym krajem? - pyta retorycznie uczennica klasy trzeciej technikum.

Jacy i gdzie bylibyśmy, gdyby nie narodowy zryw Solidarności w 1980 i ogłoszenie stanu wojennego 13 grudnia 1981?

Agnieszka Pollak-Olszowska