Rozbłysnęła pierwsza świeca na świeczniku chanukowym. Bielscy Żydzi rozpoczęli Chanukę - święto, które trwa osiem dni. Tegoroczne obchody mają wyjątkowy charakter, ponieważ związane są z promocją książki historyka Jacka Proszyka ?Życie według wartości. Żydowscy liberałowie, ortodoksi i syjoniści w Bielsku i Białej?. 

Członkowie Bielskiej Wyznaniowej Gminy Żydowskiej, a także ich  chrześcijańscy przyjaciele zgromadzili się wczoraj wieczorem przy świeczniku Chanukowym w sali redutowej hotelu ?Pod Orłem?. Przybyło kilkaset osób, by wspólnie cieszyć się jednym z najważniejszych świąt żydowskich.Tradycją stało się, że w Bielsku-Białej żydowskie święto jednoczy ludzi różnych wyznań. Ponieważ przypada w okolicach Bożego Narodzenia, nastąpiło wzajemne przenikanie się pewnych zwyczajów.

Światło świateł

 - Żydzi od chrześcijan przejęli tradycję dawania prezentów, a chrześcijanie w Święta Bożego Narodzenia zapalają świece w oknach - powiedziała do licznie zgromadzonych gości Dorota Wiewióra, szefowa Bielskiej Wyznaniowej Gminy Żydowskiej.

Chanuka upamiętnia wydarzenia z 165 r. p.n.e., kiedy to Juda Machabeusz odniósł zwycięstwo nad Syryjczykami, którzy zbezcześcili żydowską świątynię. Jerozolima została odbita. Niewielka ilość oliwy wystarczyła do zapalania świątynnej lampy przez osiem dni. Dlatego w Chanukę codziennie zapala się po jednej świeczce. Świecznik ma jednak dziewięć ramion. Dziewiąta świeczka - zgodnie z tradycją - usługuje pozostałym.

Z okazji święta Chanuka Żydzi spożywają potrawy smażone na oliwie, m.in. pączki, którymi wczoraj chętnie częstowali się bielszczanie przybyli do sali redutowej.

Wspomnienia bielskich Żydów

 - Moja książka opowiada o tamtych czasach i tamtych ludziach, ale tak naprawdę, każdy z nas może się w niej odnaleźć - mówił Jacek Proszyk, wprowadzając gości w klimat swojej publikacji. ?Życie według wartości. Żydowscy liberałowie, ortodoksi i syjoniści w Bielsku i Białej?, to opis przemian, jakie zachodziły w gminach żydowskich w Bielsku i Białej Krakowskiej pod wpływem trzech nurtów: haskali, czyli oświecenia żydowskiego, ortodoksji i syjonizmu, oraz pod wpływem zmian politycznych, do których dochodziło w Austro-Węgrach, Polsce i na arenie międzynarodowej do 1939 roku.

Jacek Proszyk przez 15 lat zbierał materiały do tej książki. Zawarł w niej m.in. wspomnienia bielskich Żydów, którzy wyjechali z kraju i dziś mieszkają na różnych kontynentach, a także informacje, które odkrył w archiwach biblioteki w Jerozolimie. Atutem książki jest 250 zdjęć, w tym wiele publikowanych po raz pierwszy. Należy do nich m.in. reprodukcja pocztówki ukazującej wnętrze Wielkiej Synagogi, która przed drugą wojną światową stała przy obecnej ul. 3 Maja.   

Przyjazne miasto

Historia Bielska i Białej pokazuje, że oba miasta przez stulecia były przyjazne dla Żydów. Pierwszy ślad osadnictwa żydowskiego w Bielsku pochodzi z połowy XVII wieku, kiedy Żyd pełnił funkcję poborcy myta i pańskiego arendarza. W przededniu drugiej wojny światowej społeczność żydowska stanowiła prawie 20 proc. ludności miasta, w którym mieszkało 25 tys. osób. W Białej pierwsi Żydzi pojawili się pod koniec XVII wieku. W 1939 roku obywatelami miasta było blisko 4 tys. Żydów, czyli około 13 proc. mieszkańców.

Żydzi wpisali się więc w kulturę i architekturę dzisiejszego Bielska-Białej. Wystarczy przypomnieć tylko dzieła Karola Korna, żydowskiego architekta, który w XIX wieku zaprojektował m.in. hotel President, budynki poczty głównej i sądu rejonowego, a także wiele kamienic przy ulicach 3 Maja i 11 Listopada. - Jeżeli mieliśmy się urodzić Żydami, to dobrze, że urodziliśmy się właśnie tutaj. Żydzi mieli i mają w Bielsku-Białej wielu przyjaciół - podkreśliła Dorota Wiewióra w rozmowie z naszym portalem. Wczorajsze obchody święta Chanuka są tego najlepszym dowodem.

Anna Szafrańska