W chwili utworzenia TS Podbeskidzie S.A. w czerwcu 2011 roku udział gminy w akcjonariacie był symboliczny. Obecność samorządu w spółce miała być gwarancją, że klub nie zmieni swojej nazwy, a jego siedzibą będzie miasto Bielsko-Biała. Minęło ledwie kilkanaście miesięcy od podpisania aktu notarialnego i kierownictwo bielskiego Ratusza doszło do wniosku, że należy zakupić pakiet większościowy Podbeskidzia.

O tym, że TS Podbeskidzie w przyszłości będzie musiało pozbyć się większości udziałów w akcjonariacie klubu mówiło się już w momencie podpisywania aktu notarialnego o utworzeniu spółki akcyjnej. Za stowarzyszeniem nie stoją bowiem wielkie pieniądze, a te niezbędne są do działalności sportowej, zwłaszcza na szczeblu krajowym. Zgodnie z uchwałą TS Podbeskidzie sprzed kilku tygodni, nie mniej niż 500 akcji stowarzyszenia może zostać zakupionych przez gminę bądź spółkę przez nią wskazaną (pisaliśmy o tym w artykule Miasto chce klubu).

Większość to za mało

Na listopadowej sesji Rada Miejska zezwoliła prezydentowi na zakup pakietu 740 akcji stowarzyszenia TS Podbeskidzie, dzięki czemu samorząd będzie posiadał 75 proc. udziałów w spółce. Jakie korzyści dla Ratusza związane są z takim rozwiązaniem? Gmina będzie mogła m.in. zwiększyć kapitał spółki akcyjnej.

O ile sam zakup 740 akcji spółki o łącznym kapitale 100 tys. zł nie będzie zbyt dużym obciążeniem dla podatników, o tyle całkiem pokaźna kwota z miejskiego budżetu musi zasilić konto klubu, by ten nie utracił płynności finansowej. To gmina bowiem, jako główny akcjonariusz, będzie odpowiadać za finanse prywatnego podmiotu, którego roczny budżet szacuje się na ok. 12 mln zł. Dlatego w projekcie przyszłorocznego budżetu znajduje się kwota 3,2 mln zł, którą miasto ma zamiar wydać na objęcie większości udziałów w TS Podbeskidzie S.A.

Równocześnie z finansowania klubu wycofać ma się dotychczasowy główny sponsor "Górali" - miejska spółka Aqua, która wraz z pozostałymi firmami ze znacznym udziałem gminy zasilała klub podobną kwotą do tej, jaką na grudniowej sesji Rady Miejskiej będą chcieli uchwalić włodarze miasta. Klub finansowo więc nie zyska ani nie straci. Nie trzeba szczególnej przenikliwości, aby wiedzieć, że stagnacja nie jest najlepszym rozwiązaniem w sporcie wyczynowym.

Pieniądze z budżetu na klub

W miniony wtorek o finansowaniu klubu z miejskiego budżetu dyskutowała komisja zdrowia, polityki społecznej i sportu Rady Miejskiej. Radny Przemysław Drabek (PiS) nie ukrywa, że sprawę zakupu większości akcji klubu po raz pierwszy poruszono ledwie kilkanaście dni temu, a wiążące decyzje trzeba podjąć już na zbliżającej się sesji. - Nikt wcześniej nie informował nas ani o zakupie pakietu akcji, ani o konsekwencjach tej decyzji. Obowiązek finansowania klubu spadnie przecież na mieszkańców, gdyż będziemy wspierać klub pieniędzmi z budżetu.

Radny podkreśla, że nie jest przeciwnikiem profesjonalnego sportu w mieście i prywatnie chętnie chodzi na mecze Podbeskidzia. - Kupujemy firmę, ale nie wiemy, jaki jest biznesplan - czy podmiot będzie w przyszłości przynosił zyski czy straty? Urzędnicy informują nas jedynie, że lepiej mieć klub, a co będzie potem - zobaczymy. Według nich, być może spółkę uda się sprzedać - mówi Drabek, który przypomina, że piłkarze Podbeskidzia już dziś korzystają z poważnego wsparcia finansowego gminy. Każdego roku z budżetu miasta "Górale" otrzymują stypendia na sumę 620 tys. zł. Dla porównania siatkarze BBTS dostają nieco ponad 400 tys. zł, a BKS może liczyć na kwotę 180 tys. zł.

Pod polityczną kontrolą

Urzędniczy scenariusz nie zakłada możliwości zmiany ekipy w Ratuszu. Nowa władza może jednak nie zechcieć w dalszym ciągu dotować prywatnego podmiotu z miejskiej kasy. Dlatego stowarzyszenie TS Podbeskidzie powinno zachować 1 proc. akcji spółki, aby w sytuacji kryzysowej ponownie przejąć pakiet większościowy od miasta. Udział stowarzyszenia w akcjonariacie byłby też gwarancją, że w klubie nie dojdzie do zmiany barw czy też herbu zespołu.

 - Mamy kryzys finansowy. W kasie miasta nie ma pieniędzy na budowę nowego placu zabaw dla dzieci, a  momentalnie  znajduje się kwota trzech milionów na zakup klubu piłkarskiego - żali się radny Drabek. Doświadczenie innych miast uczy, że będzie to dopiero początek wydatków na Podbeskidzie. Znalezienie prywatnego inwestora - jak np. w przypadku Korony Kielce - może trwać latami.

Bartłomiej Kawalec