Wiemy już, że kolejka linowa na Szyndzielnię ruszy nie wcześniej niż 10 czerwca. Nadal nie udało się bowiem naprawić reduktora po awarii, do jakiej doszło 19 maja. Wówczas tylko uruchomienie napędu awaryjnego uchroniło korzystających z gondoli turystów przed ewakuacją.

Naprawa nie będzie błyskawiczna. Trzeba bowiem sprowadzić uszkodzoną część od producenta urządzeń, którego siedziba znajduje się w Szwajcarii. Po usunięciu awarii kolejkę trzeba jeszcze sprawdzić i musi zostać dopuszczona do eksploatacji przez Transportowy Dozór Techniczny. To nie pierwszy w dość krótkim czasie przypadek, gdy turystów trzeba było ściągać z trasy w trybie awaryjnym. Kilka miesięcy temu konieczne było użycie sprzętu alpinistycznego. Tym razem obyło się bez niego, ale kolejka była tuż po wiosennym przeglądzie technicznym. Dlatego cały czas pracują eksperci, którzy sprawdzają co było powodem awarii.
Źr. Dziennik Zachodni