Pszczoły opanowały na kilka godzin ulicę Sienkiewicza w centrum miasta. Rój pojawił się w rejonie Teatru Lalek Banialuka w czwartek. Przegonił przechodniów i robotników naprawiających jezdnię. Nikt nie wiedział, co zrobić w tej sytuacji. – Owady zaczęły latać wszędzie – stwierdził pracownik Banialuki. Ostatecznie upatrzyły sobie... znak przejścia dla pieszych i okno budynku przy ul. Sienkiewcza. Straż Miejską zawiadomił kierowca, któremu przez okno kilka pszczół wleciało do auta.

Na miejsce wezwano pszczelarza. Do momentu jego przybycia teren zabezpieczali strażnicy miejscy Przemysław Wojtas i Dariusz Podkidacz. – To pierwsze takie wezwanie w tym roku – przyznali strażnicy. Sytuację opanował Józef Jakubiec, zawodowy pszczelarz. Z pomocnikiem Andrzejem Słowińskim miotełką zmiótł pszczoły do skrzynki-rojnicy. Wcześniej pokropił je wodą. Nie miał drabiny, musiał wspinać się po murze, by dosięgnąć okna. Gdy na parapecie ustawił rojnicę z plastrami, pszczoły zaczęły do niej wlatywać. – Nie atakują ludzi, bo są opite miodem – tłumaczył Jakubiec. – Jest wiosna, pszczoły się roją. Wszystkie lecą za matką. Mogą tak przelecieć 2-3 kilometry. Gdy matka jest zmęczona, słabnie i osiada. A reszta z nią. Wtedy zwiadowczynie szukają innego miejsca. Gdyby nie znalazły, w tym miejscu mogłyby spędzić całe lato. Zamknięte w rojnicy owady zostały przewiezione do pasieki.

Źródło: www.bielskobiala.naszemiasto.pl